Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

piątek, 10 października 2014

Na klęskę urodzaju - ciasto

    Tytułowa klęska urodzaju dopadła Seniorkę. Otóż jabłonki w sadzie w jej wiejskiej posiadłości owocują jak wściekłe. Jabłek jest kilka odmian [co kto lubi], wszystkie piękne, dorodne, rumiane... i w nieprzejadalnych ilościach. Seniorka obdziela nimi kogo tylko może, czyli wszystkich krewnych i znajomych Królika, ale ile jedna przeciętna rodzina może wziąć na użytek własny? Skrzynkę, góra dwie - a to doprawdy śmieszna ilość w porównaniu do tego, co jeszcze wisi na drzewach oraz co już zostało zebrane. Ostatnio wpadłam nawet na pomysł, by zawieźć owoce do Zoo i porozdawać małpkom w ramach jakiejś akcji zdrowotnej [albo politycznej: "Jedzcie jabłka na złość Putinowi" :)]. No bo coś trzeba z tym zrobić, przecież się nie wyrzuci...

    Tydzień temu pojechaliśmy do Seniorki w towarzystwie kolegi z pracy Hipka, który załadował jabłkami cały bagażnik i pół tylnego siedzenia osobówki - a i tak nie widać różnicy "przed" i "po". Sami też zabraliśmy trochę owoców na użytek własny, których oczywiście jeszcze nie przejedliśmy do końca. W ramach przyspieszenia tego procesu popełniłam za to ciasto jabłkowo-budyniowe. Nie pamiętam już, skąd mam przepis, ale jest dobre, sprawdzone i łatwe w przygotowaniu. A że dawno razem nie buszowaliśmy w kuchni, Drogi Czytelniku, to chętnie podzielę się recepturą.



CIASTO JABŁKOWO-BUDYNIOWE

SKŁADNIKI:
5 jajek
1 szklanka cukru
2 szklanki mąki pszennej
pół szklanki mąki ziemniaczanej
kostka margaryny
łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki śmietany
2 budynie śmietankowe
litr mleka
ok. kilograma jabłek [kwaśnych - u nas szare renetki]
cynamon

Margarynę [dość miękką, a nie przed chwilą wyjętą z lodówki] utrzeć z cukrem i jajkami. Dodać mąkę pszenną, ziemniaczaną oraz proszek. Wszystko ubić znów mikserem na jednolitą masę. Jabłka obrać i pokroić na drobne kawałki [albo utrzeć na tarce, jeśli się komuś chce w to bawić :)]. Budynie ugotować zgodnie z przepisem na torebce. 
Na wysmarowanej i wysypanej bułką tartą blaszce rozsmarować 3/4 ciasta [uwaga, będzie dość gęste]. Na to wyłożyć jabłka, posypać cynamonem i zalać równomiernie gorącym budyniem. Do pozostałego ciasta dodać śmietanę i przykryć tym wierzch ciasta. Piec około godziny w temperaturze 180 stopni.
Prawda, że proste?
Smocznego :)


14 komentarzy:

  1. Proste i bardzo apetycznie brzmi :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podsunęłaś mi pomysł na nazwę nowego programu kulinarnego w TV: "Twoje ciasto brzmi apetycznie" :)

      Polecam - naprawdę fajne.

      Usuń
  2. Swietna jest ta Twoja szarlotka. Musze zapamietac, ze masz ten przepis. A ja ci podaje link do Rudej. Szarlotka z kasza manna. Rownie prosta i pyszna.
    http://rudawkuchni.blogspot.com.es/2012/10/jabka.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka "szarlotka z wkładką" - dla osób, które uważają same jabłka za nudne.
      Dzięki za link, trzeba będzie wypróbować.

      Usuń
  3. Też miałam wysyp jabłek i jakoś je musiałam utylizować. Same ciasta i rozdawnictwo sprawy nie rozwiązywało. Więc rzuciłam się na przetwory z jabłek, a przepisy zapisałam dla potomnych ;)
    Tu jabłka do szarlotki na zimę: http://garymoniki.blogspot.com/2014/09/jabka-do-szarlotki-na-zime_26.html
    A tu jabłka marynowane do mięs: http://garymoniki.blogspot.com/2014/09/jabka-marynowane-do-mies.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam za małą kuchnię, żeby robić jakiekolwiek przetwory... :(

      Usuń
  4. Próba komentarza: :)
    Z jabłek to jeszcze możecie sobie zrobić zasmażany ryż albo makaron z cynamonem, muesli z mlekiem też dobre i starte jabłuszko, do tego można je ususzyć albo zrobić chipsy. I kompocik jest dobry z jabłek. I do kisielu można zetrzeć. Ale ile można wpierdzielać jabłka, możesz zapytać :)
    Mag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniał mi się wierszyk Brzechwy o robaczku mieszkającym w jabłku, który znałam jako dziecko. Leciało jakoś tak:

      Powiada robaczek:
      I dziadek, i babka, i ojciec, i matka
      Jadali wciąż jabłka.
      A ja już nie mogę! Już dosyć! Już basta!
      Mam chęć na befsztyczek! - i poszedł do miasta.

      Szedł tydzień - a jednak nie zmienił zamiaru.
      Gdy znalazł się w mieście, poleciał do baru.
      Są w barach, wiadomo, zwyczaje utarte:
      Podchodz doń kelner, podaje mu kartę,
      A w karcie... Okropność! Przyznacie to sami:
      Jest zupa jabłkowa i knedle z jabłkami.
      Duszone są jabłka, pieczone są jabłka
      I z jabłek szarlotka, i kompot, i babka...

      No widzisz, Robaczku? I gdzie twój befsztyczek?
      Entliczek, pentliczek, czerwony stoliczek...

      Usuń
  5. Oooo to, to,to, to! Znam i ja! :) Idealnie pasuje ! A wątróbkę z jabłkami jadła? Albo pierogi z kaszanką i jabłkami-też dobre!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątróbkę z jabłkami jadła - dooobre :) Ale nie robię, niestety Hipek nie lubi takich wynalazków :(

      A czy Anonim mógłby się jakoś podpisać, tak na przyszłość?

      Usuń
    2. no się podpisał, powyżej, bo to ciągle ten sam Magulec :)

      Usuń
    3. Aaa, to Smok nie załapał. Przeprasza :)

      Usuń
  6. a jakiej wielkosci blaszke wypelnila Smoczyca tym specjalem?

    OdpowiedzUsuń