Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

wtorek, 16 września 2014

Jabłko niezgody - przyczyna... jedynki

    Jedną z form wypowiedzi, jaką powinni opanować gimnazjaliści, jest opis dzieła malarskiego. Uczy się ich tego od pierwszej klasy. Jak każda praca pisemna, tak i ta ma określony porządek - czyli najpierw autor, tytuł i "dane" obazu [np. kiedy go namalowano, jaką techniką, gdzie się obecnie znajduje]. Potem pierwszy plan, drugi plan i tło. Następnie coś o kompozycji i kolorystyce, a na koniec ocena z uzasadnieniem. Podaje się delikwentom rzecz jasna użyteczne słownictwo i zbiór potrzebnych synonimów [żeby nie pisali cały czas "na obrazie jest" - znajduje się, widnieje, widać, można dostrzec, namalowano etc.]. Wałkuje się to rokrocznie na 2-3 przykładach, zapoznając dzieciarnię przy okazji z wymaganym przez podstawę programową kanonem malarstwa europejskiego. Przykładowo moi uczniowie obowiązkowo opisują fragment fresku ukazujący stworzenie Adama z Kaplicy Sykstyńskiej, "Sąd Ostateczny" Memlinga czy "Upadek Ikara" Bruegla.
    Trzecia klasa gimnazjum to czas generalnych powtórek, więc po drobiazgowym omówieniu mitu o przyczynach wojny trojańskiej [a wiecie, że na punkcie mitologii greckiej mam świra], zarządziłam w klasie 3B - tej fajnej od wiązania krawatów i projektu edukacyjnego z savoir-vivru - pracę klasową z opisu obrazu "Sąd Parysa" Petera Paula Rubensa. 



    Jako się rzekło, mit już doskonale znali, ale aby panom jeszcze bardziej ułatwić zadanie [wszak jesteśmy w Zoo bądź co bądź...] , najpierw szczegółowo omówiliśmy, kim są przedstawione na obrazie postacie i jakie mają atrybuty. Przypomniałam im rzecz jasna, jaki jest porządek tej formy wypowiedzi - a potem dałam z pół godziny na zmajstrowani opisu. 
    Tjaaa...
    Wiadomo, że w każdej klasie są i orły, i nieloty - ale szczerze mówiąc po mojej ulubionej 3B aż takich kwiatków się nie spodziewałam. Cytuję co bardziej hardcorowe prace zachowując pisownię oryginalną... Przypisy w nawiasach kwadratowych są moje.

Dzieło "Sąd Parysa" powstało w 1639 roku namalował Peter Paul Rubens. Obraz przedtawia fragment mitu o wojnie trojańskiej. Na którym przedtawia 3 nagie kobiety: Atena, Hera, Afrodyta i dwuch mezczyzn Hermes i Parys. Hermes jest zmyslony [sic!] Parys czyma jabłko [szczegół, że jest akurat odwrotnie...] i daje je z jednej z nich, bo muszą wybrać ktura jest najpiękniejsza. Obraz mi sie nie podoba bo są 3 gołe baby grube i dwuch facetów którzy się na nie patrzą. Jak dla mnie wogule ten obraz nie ma przekazu.


Autorem obrazu jest Peter Paul Rubens. Na obrazie po lewej jest Parys. Od prawej są trzy nagie kobiety przy jednej stoi dziecko. Po lewej jest drzewo a obok drzewa czarno-biały pies. Na obrazie widać owca. Kobiety mają na sobie tylko biało czerwone szaty. Parys trzyma kij którym się podpiera. Hermes ma na głowie kapelusz i pomarańczową szatę. Obraz mi się nie podoba ponieważ kobiety są grube otyłe i gołe.


Autorem obrazu jest Peter Paul Rubens pod tytułem sąd Parysa. Na obrazie znajdują się trzy nagie kobiety Hera, Atena i Afrodyta. Pod nimi jest również nagie dziecko. Po lewej stronie obrazu znajduje się Parys i Hermes. Hermes ma na głowie kapelusz a w lewej ręce trzyma w górze jabłko. Parys siedzi na drzewie i jest zamyślony patrząc na nagie kobiety. Za drzewem stoi przywiązany do drzewa pies patrzący na Parysa. W prawym górnym rogu siedzi na gałęzi paw. Z oddali widać owce pasące się. Moim zdaniem obraz mi się nie podoba bo nie ma w nim nic ciekawego.

    A ten kolega to już w ogóle odjechał, bo jak widać nawet mu się na lekcji nie chciało uważać...

Opis obrazu Peter Paul Rubens, Sąd Parysa. Dzieło przedstawia trzy nagie kobiety Atene, Here i Afrodyte oraz dwóch męrzczyzn Parysa i Hermes trzymający jabłko niezgody. Parys ma wybrać sobie żone z tych trzech, Atena dawała mu mądrość, Hera władze i Atena ręke Heleny. Widać jak Parys się zastanawia którą wybrać. Każda z nich ma jakiś atrybut. Obraz mi się nie podoba ponieważ są brzydkie nagie kobiety.


    Muszę przyznać, że trochę się załamałam, bo miałam o umiejętnościach panów z 3B trochę lepsze zdanie. Zjechałam więc ich przy oddawaniu prac od góry do dołu, mówiąc między innymi, że to siara nie umieć zdania poprawnie skonstruować w ojczystym języku i że nawet moi obcokrajowcy na ogół wiedzą, że "na obrazie widać - kogo? co? - owcę", a nie "owca"... Po opierdzieleniu towarzystwa całą godzinę poświęciliśmy na wspólne zredagowanie opisu jeszcze raz, przy czym stałam nad każdym i pilnowałam, żeby przepisał do zeszytu bez żadnych skrótów, bo "psze pani, przecież ja to już będę wiedział...". A na następnej lekcji mieli wykonać opis dzieła malarskiego jeszcze raz - z tym, że każdy dostał już co innego. A żeby ich zmusić do chwii refleksji nad własną "twórczością literacką" zarządziłam, że każdy delikwent przed oddaniem mi pracy ma obowiązek przeczytać na głos swoje wypociny koledze z ławki. Bo wiecie - jak usłyszy jeden z drugim, że "dzieło przedstawia Parysa i Hermes", to przecież zorientuje się, że coś jednak nie halo...
    Na całe szczęście druga próba poszła znacznie lepiej. Postawiłam nawet jedną piątkę, a tak to były trójki z czwórkami - i ani jednej jedynki. Odetchnęłam, bo to znaczy, że są wyuczalni, jak się nimi odpowiednio potrząśnie. Przyznacie jednak, że jest lekko przerażające, aby praktycznie pełnoletni młodzian nie umiał w miarę poprawnie opisać, co widzi...

8 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że uśmiałam się setnie ;) Choć tak obiektywnie o oczywiście jest przerażające. Ale i tak nie mogłam się powstrzymać od śmiechu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się najpierw śmieję, jak to czytam - a potem załamuję ręce.

      Usuń
  2. A jeszcze mi się przypomniała opowieść szkolna mojej mamy. Jak omawiali na lekcji polskiego obraz Malczewskiego "Śmierć". I kolega miał opowiedzieć, co widzi na obrazie. Kolega natężył się, myślał, myślał, aż w końcu wyrzekł niepewnie: Ona mu chyba... wydłubuje oczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość makabryczne skojarzenie, ale w sumie gdyby się uprzeć.,.. :)

      Usuń
  3. ''Merzczyzna'' po prostu mnie dobil... A juz myslalem, ze bedzie troche lepiej, ale coz... gdyby wszystko bylo takie cudne, to bys miala nudnego bloga :) Rece bedziemy zalamywac troche pozniej, bo przeciez niejeden delikwent ''liceum'' profilowanego jest na podobnym poziomie... No, ale skoro ty polozylas na nich swoja smocza lape, to ja im spolczuje :) A tobie gratuluje zapalu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardziej połozył ZMYŚLONY Hermes - bo wersji słowa "mężczyzna" widziałam już tyle różnych dziwnych, że ta tutaj wcale nie jest najgorsza... A za niedługo będziemy powtarzać pisanie charakterystyk, bo zbliża się "Antygona" z "Balladyną". Też będzie niezła jazda jak przypuszczam :)

      Usuń
    2. No, zmyslony Hermes tez jest niezly :) jak na ''merzczyzne'' :)

      Usuń
  4. nieee, no mnie powalił Parys, który CZYMA jabłko. Wiecie co, ja się nawet nie uśmiechnęłam, bo to autentycznie przeraża, ręce i skrzydła można załamać...

    OdpowiedzUsuń