Średnia ocen mojej klasy [przypominam - pierwsza zawodówka] w tym semestrze to 1,75. Dużo to, czy mało? Zależy jak zwykle od skali porównania. Jeśli za normę przyjmiemy wyniki w przeciętnych szkołach, to poziom moich Muppetów wynosi "mniej niż zero". Nieśmiało jednak przypomnę, że kiedy rok temu robiłam podsumowanie semestralne poprzedniej klasy, czyli trzeciej gimnazjalnej, to urocze orły-sokoły osiągnęły ledwo 1,36...
Dla porządku - pełna statystyka:
Średnia klasy: 1,75
Najniższa średnia: 0,00 [jak zwykle "martwe dusze", robiące sztuczny tłok]
Najwyższa średnia: 3,75 [tak, to nie pomyłka - aż tyle! Kto jest takim geniuszem? Może się domyślacie? Jeśli nie, to odpowiedź będzie niżej :)]
Frekwencja klasy: 43,3% [czyli całkiem nieźle jak na Zoo...]
Nieklasyfikowanych: 23 uczniów [na 27...]
Najniższa średnia ocen z przedmiotu: 1,0 [język polski - czyli nikt ci tak nie dowali, jak twój własny smoczy wychowawca :)]
Najwyższa średnia ocen z przedmiotu: 3,7 [praktyki zawodowe, co akurat dobrze wróży - rozumiem, że ktoś może nie umieć czytać, ale można mu to wybaczyć, dopóki jest dobrym lakiernikiem albo świetnie ścina włosy]
Kto mi zatem zawyża średnią klasy? Hiszpan rzecz jasna, bo któż by inny... Jest nota bene JEDYNYM uczniem w tej klasie, który ma całe półrocze "na czysto", czyli ani jednej jedynki czy enkaela. W związku z tym wygrzebałam dla niego nagrodę książkową [kryminał Agaty Christie] i uroczyście wręczyłam mu na forum klasy - mimo że takie akcje zazwyczaj praktykuje się dopiero na zakończenie roku. Ale co tam, dobre przykłady powinny być eksponowane.
Z Hiszpanem w ogóle jest sporo zabawy, bo mimo wszystko mam skłonność do zapominania, że to jest normalne, porządne dziecko pochodzące z takiejż normalnej, porządnej rodziny. I na tym tle dochodzi czasem do zabawnych sytuacji - jak ta, którą się właśnie z Wami podzielę.
Otóż zgodnie z procedurami na 2 tygodnie przed końcem semestru obdzwaniam rodziców moich wychowanków, aby poinformować o przewidywanych ocenach. Tak mniej więcej przebiegła rozmowa z ojcem Hiszpana:
JA: Dzień dobry, z tej strony Dragonella Smoczyca, wychowawczyni Marcina ze szkoły zawodowej. Dzwonię, żeby poinformować pana o proponowanych ocenach semestralnych syna [i tu zaczynam wyliczankę]. Religia - dobry, język polski - na razie dwa, ale Marcin oddał mi dziś zeszyt do sprawdzenia i jeśli wszystko będzie w porządku, to postawię mu dostateczny. Angielski - cztery, historia, WOS, geografia - dostateczne, biologia, chemia, fizyka - dobry, matematyka - bardzo dobry, w-f oraz praktyki - cztery.
OJCIEC: A jak z frekwencją?
JA: Bardzo dobrze, od września ma tylko 6 godzin nieusprawiedliwionych [sic!], to są pojedyncze, poranne lekcje, pewnie kwestia zaspania albo problemów z dojazdem do szkoły.
OJCIEC: Jak to dobrze, to jest aż 6 godzin! Ma być na czas i kropka.
JA [lekko zaskoczona]: Autobus się czasem każdemu spóźni... Tak więc, jak pan widzi, Marcin ma bardzo dobre wyniki w nauce w tym półroczu.
OJCIEC: Pani chyba żartuje, to są dobre wyniki?! Cztery tróje?!
JA: Wie pan, nie można być orłem ze wszystkiego, najważniejsze, że semestr zaliczony pozytywnie...
OJCIEC: Ale dostateczne?! Stać go na czwórki, przecież nie jest głupi. Już ja sobie z nim porozmawiam, jak wróci do domu. Skończy się to przesiadywanie wieczorami u dziewczyny!
JA [dalej próbuję załagodzić sprawę - dusząc się ze śmiechu]: Ostatecznie to tylko klasyfikacja semestralna, ma jeszcze pół roku, żeby poprawić oceny na świadectwo. Jak pan sam zauważył, Marcin to inteligentny chłopak, jeśli się postara, to na pewno da radę.
OJCIEC: Taaa... Lepiej, żeby się postarał, już ja mu to powiem!
Mam nadzieję, że Hiszpan Senior trochę złagodniał, kiedy zobaczył tę Agatę Christie z wykaligrafowaną dedykacją - "za bardzo dobre zachowanie, wysoką frekwencję oraz dobre wyniki w nauce"...
Biedny ten Hiszpan, chyba nie czuje się w szkole zbyt komfortowo;-(
OdpowiedzUsuńTeraz to już jest w sumie ok, bo to jego drugi rok. Trafił do nas na trzecią klasę gimnazjum i początki faktycznie były dla niego badzo trudne. Wiesz, on ma w sobie mentalność klasycznego południowca, taką "manianę", więc na szczęście większość po nim spływa.
UsuńSzkoda troche chlopaka, ale dobrze ze zdolny chce sie uczyc.
OdpowiedzUsuńAkurat z tą zdolnością to jest zdaje się przeciętnie - w Hiszpanii nie miał za rewelacyjnych stopni. A w Polsce i tak nie dałby rady w żadnej innej szkole ze względu na barierę językową. Skończy zawodówkę, a potem zobaczy.
Usuń