Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

czwartek, 25 kwietnia 2013

Kombinatorzy

    Jakiś czas temu odbyła się w Zoo kolejna wywiadówka, na której miałam wyjątkowo dużą frekwencję [oczywiście - jak na tę szanowną placówkę wychowawczą...], bo przybyło aż dziewięcioro rodziców. Tłumaczę to faktem, że jest to ostatnie przewidziane w tym roku zebranie, a w końcu jest to trzecia i ostatnia klasa mojej Muppeciarni. Pojawiły się mamusie Sławka i Doroty, z czego zwłaszcza obecność tej drugiej była dla mnie niespodzianką. Zwykle do szkoły przychodziła tylko rodzicielka Sławka, znana nota bene z robienia potwornego teatrum, brania na litość i umiejętności rozpłakania się na zawołanie. Tym razem jednak obie zaszczyciły szkołę swoją obecnością w jednym solidarnym celu - czyli zrobienia czegokolwiek, byle by tylko ich olewające wszystko pociechy nie straciły roku. Zatem zaczęła się litania złożona z użalania się nad ich niedobrym losem przeplatana z tekstami obliczonymi wybitnie na to, by poruszyć moje nauczycielskie sumienie...

"Ja już do nich nie mam siły, no jak ich upilnować? Budzę codziennie rano do szkoły, ale co, mam na siłę z łóżka wyciągać?!"
"Przecież to już stare konie, czas wreszcie skończyć to gimnazjum..."
"Ja już nie mam do niej siły - jak teraz nie zda, to już palcem nie kiwnę, by jej więcej pomóc."
"Jak Dorotka teraz nie ukończy tej trzeciej klasy, to przecież już gimnazjum nie skończy, bo jak, z dwójką dzieci?"
"Mają teraz sprawę o ograniczenie praw rodzicielskich, są kompletnie załamani..."
"No niechże pani coś zrobi... Niech pani z dyrektorką pogada... Musi się coś dać zrobić...".

    No szlag mnie trafia. A co to ja jestem, cudotwórca? Rozmnożę im cudownie obecności, niczym Chrystus żarcie?! Pierwszy semestr mają całkowicie zawalony, pojawiali się w nim sporadycznie na zajęciach - a teraz też obudzili się na 2 miesiące przed końcem roku. Nie ma takiej opcji, by zaliczyli rok - a zresztą, byłoby to wtedy potwornie niesprawiedliwe w stosunku do innych uczniów. Usprawiedliwienia lekarskie ze względu na pobicie mają do listopada, ale potem byli już w dość dobrej formie, by chodzić do szkoły [zwłaszcza Sławek] - a że mieli inne, ciekawsze zajęcia, to już ich wybór.
    Powiedziałam wprost obu matkom, że muszą się przygotować jednak na to, że Dorota i Sławek będą musieli powtarzać trzecią klasę, ale chyba mi nie uwierzyły. Wynika to pewnie z faktu, że - jak może pamiętacie - ich poprzednią wychowawczynią była osławiona Jadzia, czyli kwintesencja pobłażliwości, niezorganizowania i braku stanowczości. Ale ja nie jestem Jadzia i u mnie pewne numery po prostu nie przejdą i już. Nie mam zamiaru świecić oczami za gówniarzy, którzy najpierw mają wszystko pod małpimi ogonkami, a potem oczekują, że cały świat się będzie nad nimi litował.

    Skoro jesteśmy w temacie nieodpowiedzialności nastolatków... Dowiedziałam się, że Emilka jest w drugiej ciąży. Tyle chociaż, że też z Karolem, czyli ojcem jej pierwszego dziecka - jakiś czas temu się pogodzili i na efekt nie trzeba było długo czekać. Skrzydła mi opadły. Siedemnastoletnia przygłupia dziewczyna i druga ciąża. No super, ekstra, bomba. Nadmieniam, że synka jej do tej pory nie oddali - umieszczony został póki co w rodzinie zastępczej i Emilka może go widywać raz na dwa tygodnie. Sądzę, że przy takich układach to raczej jej dziecka nie oddadzą, a nie zdziwię się, jeśli zabiorą też drugie.
    Szczerze mówiąc to nie wiem, jaką w tym miejscu dać pointę. Przypadki chodzące po małpkach w dalszym ciągu są nie na głowę Dragonki.


UPDATE

    Podliczyłam z ciekawości jak na obecny moment przedstawia się sprawa obecności Sławka i Doroty na języku polskim. Przypominam, że aby być klasyfikowanym z danego przedmiotu, trzeba się było pojawić na minimum 50% zajęć [dokładnie 50% plus jedna godzina]. Dodatkowo zgodnie z rozporządzeniem Głównej Szefowej prawo do egzaminu klasyfikacyjnego uzyskają tylko te małpki, które będą miały te nieobecności usprawiedliwione [tu też pewnie przyjmiemy kryterium połowy].
    Jak zatem to wygląda u naszej rozrywkowej parki?
    Wszystkich lekcji języka polskiego do dnia 26.IV odbyło się 181.

DOROTA: nieobecna na 149 godzinach, w tym 80 wagarów. Daje to 82% nieobecności - co równa się enkaelowi, z czego 53% bez usprawiedliwienia - co równa się brakowi prawa do egzaminu klasyfikacyjnego.

SŁAWEK: nieobecny na 153 godzinach, w tym 84 wagarów. Daje to 84% nieobecności - co równa się enkaelowi, z czego 54% bez usprawiedliwienia - co równa się brakowi prawa do egzaminu klasyfikacyjnego.

Mówiąc jasno - mają pozamiatane... A to przecież tylko mój przedmiot, a inne?


4 komentarze:

  1. Straszne. co za patologia... Jak Ty wytrzymujesz w tym zoo????
    Szacun!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można się przyzwyczaić...
      Poza tym - ja tam jestem kilka godzin, po czym wracam do normalności. A Małpki? Ich świat się nie zmienia poza murami szkoły, wracają do swojego bagna. I to jest dopiero dramat.

      Usuń
  2. o.O Kto ci te procenty wyliczyl? Przyznaj sie :) Coz, nie wszyscy musza miec ukonczone szkoly. Moze kiedys pojda po rozum do glowy, ale ty juz pewnie bedziesz na emeryturze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee... Jaki procent jednej liczby stanowi druga? Wrzuca się w ułamek i mnoży przez 100%, a coś źle zrobiłam? Weź nie strasz dyskalkulika :)

      Szkoły może i nie, ale gimnazjum by się jednak przydało, nie mówimy to o jakimś szalonym wykształceniu...

      Usuń