"Ja już do nich nie mam siły, no jak ich upilnować? Budzę codziennie rano do szkoły, ale co, mam na siłę z łóżka wyciągać?!"
"Przecież to już stare konie, czas wreszcie skończyć to gimnazjum..."
"Ja już nie mam do niej siły - jak teraz nie zda, to już palcem nie kiwnę, by jej więcej pomóc."
"Jak Dorotka teraz nie ukończy tej trzeciej klasy, to przecież już gimnazjum nie skończy, bo jak, z dwójką dzieci?"
"Mają teraz sprawę o ograniczenie praw rodzicielskich, są kompletnie załamani..."
"No niechże pani coś zrobi... Niech pani z dyrektorką pogada... Musi się coś dać zrobić...".
No szlag mnie trafia. A co to ja jestem, cudotwórca? Rozmnożę im cudownie obecności, niczym Chrystus żarcie?! Pierwszy semestr mają całkowicie zawalony, pojawiali się w nim sporadycznie na zajęciach - a teraz też obudzili się na 2 miesiące przed końcem roku. Nie ma takiej opcji, by zaliczyli rok - a zresztą, byłoby to wtedy potwornie niesprawiedliwe w stosunku do innych uczniów. Usprawiedliwienia lekarskie ze względu na pobicie mają do listopada, ale potem byli już w dość dobrej formie, by chodzić do szkoły [zwłaszcza Sławek] - a że mieli inne, ciekawsze zajęcia, to już ich wybór.
Powiedziałam wprost obu matkom, że muszą się przygotować jednak na to, że Dorota i Sławek będą musieli powtarzać trzecią klasę, ale chyba mi nie uwierzyły. Wynika to pewnie z faktu, że - jak może pamiętacie - ich poprzednią wychowawczynią była osławiona Jadzia, czyli kwintesencja pobłażliwości, niezorganizowania i braku stanowczości. Ale ja nie jestem Jadzia i u mnie pewne numery po prostu nie przejdą i już. Nie mam zamiaru świecić oczami za gówniarzy, którzy najpierw mają wszystko pod małpimi ogonkami, a potem oczekują, że cały świat się będzie nad nimi litował.
Skoro jesteśmy w temacie nieodpowiedzialności nastolatków... Dowiedziałam się, że Emilka jest w drugiej ciąży. Tyle chociaż, że też z Karolem, czyli ojcem jej pierwszego dziecka - jakiś czas temu się pogodzili i na efekt nie trzeba było długo czekać. Skrzydła mi opadły. Siedemnastoletnia przygłupia dziewczyna i druga ciąża. No super, ekstra, bomba. Nadmieniam, że synka jej do tej pory nie oddali - umieszczony został póki co w rodzinie zastępczej i Emilka może go widywać raz na dwa tygodnie. Sądzę, że przy takich układach to raczej jej dziecka nie oddadzą, a nie zdziwię się, jeśli zabiorą też drugie.
Szczerze mówiąc to nie wiem, jaką w tym miejscu dać pointę. Przypadki chodzące po małpkach w dalszym ciągu są nie na głowę Dragonki.
UPDATE
Podliczyłam z ciekawości jak na obecny moment przedstawia się sprawa obecności Sławka i Doroty na języku polskim. Przypominam, że aby być klasyfikowanym z danego przedmiotu, trzeba się było pojawić na minimum 50% zajęć [dokładnie 50% plus jedna godzina]. Dodatkowo zgodnie z rozporządzeniem Głównej Szefowej prawo do egzaminu klasyfikacyjnego uzyskają tylko te małpki, które będą miały te nieobecności usprawiedliwione [tu też pewnie przyjmiemy kryterium połowy].
Jak zatem to wygląda u naszej rozrywkowej parki?
Wszystkich lekcji języka polskiego do dnia 26.IV odbyło się 181.
DOROTA: nieobecna na 149 godzinach, w tym 80 wagarów. Daje to 82% nieobecności - co równa się enkaelowi, z czego 53% bez usprawiedliwienia - co równa się brakowi prawa do egzaminu klasyfikacyjnego.
SŁAWEK: nieobecny na 153 godzinach, w tym 84 wagarów. Daje to 84% nieobecności - co równa się enkaelowi, z czego 54% bez usprawiedliwienia - co równa się brakowi prawa do egzaminu klasyfikacyjnego.
Mówiąc jasno - mają pozamiatane... A to przecież tylko mój przedmiot, a inne?
Straszne. co za patologia... Jak Ty wytrzymujesz w tym zoo????
OdpowiedzUsuńSzacun!
Można się przyzwyczaić...
UsuńPoza tym - ja tam jestem kilka godzin, po czym wracam do normalności. A Małpki? Ich świat się nie zmienia poza murami szkoły, wracają do swojego bagna. I to jest dopiero dramat.
o.O Kto ci te procenty wyliczyl? Przyznaj sie :) Coz, nie wszyscy musza miec ukonczone szkoly. Moze kiedys pojda po rozum do glowy, ale ty juz pewnie bedziesz na emeryturze :)
OdpowiedzUsuńEee... Jaki procent jednej liczby stanowi druga? Wrzuca się w ułamek i mnoży przez 100%, a coś źle zrobiłam? Weź nie strasz dyskalkulika :)
UsuńSzkoły może i nie, ale gimnazjum by się jednak przydało, nie mówimy to o jakimś szalonym wykształceniu...