Mam dla Was ciąg dalszy historii o Dorocie i Sławku, bo ostatnio znów zaczęli pojawiać się w szkole. Nie myślcie jednak, że ten fakt spowodowany jest jakimś głodem wiedzy czy głębszą refleksją nad ich położeniem życiowym. Po prostu: przed Wielkanocą niejako hurtem wlepiałam Nagany Wychowawcy tym spośród moich podopiecznych, którzy mają bardzo duże ilości godzin nieusprawiedliwionych, a do nich wspomniana dwójka jak najbardziej się zalicza. Pisemne zawiadomienia o przyznaniu kar rzecz jasna dałam sekretarce szkolnej do wysłania listem poleconym. Skoro więc tylko je odebrali, to widocznie Dorota i Sławek przestraszyli się, że powiadomię również sąd, opiekę społeczną czy co tam jeszcze - i po świętach zaczęli przychodzić na lekcje. Jak na razie zjawiają się dość regularnie, czyli obecni są zwykle na środkowych godzinach.
Co my, czyli nauczyciele, na to wszystko? Ano wyrzucić ich przecież nie wyrzucimy ani nie powiemy wprost, że tracą tylko czas - choć de facto tak jest w rzeczywistości. Oboje mają zawalony pierwszy semestr, a teraz mamy już połowę drugiego. Gdyby nawet od teraz chodzili sumiennie co do jednej godzinki do szkoły, to i tak obecności będzie zbyt mało, by umożliwić im klasyfikację. A ponieważ ich absencja w większej części jest nieusprawiedliwiona, więc nie będą mieli prawa do egzaminów klasyfikacyjnych. Skończy się to zatem powtarzaniem trzeciej klasy po raz kolejny - oczywiście pod warunkiem, że Główna Szefowa wyrazi na to zgodę. Jak by nie było, mamy do czynienia ze starymi końmi, którzy dawno już nie podlegają obowiązkowi szkolnemu.
No dobrze, dlaczego zatem Sławek i Dorota aż tak bardzo przestraszyli się pisma informującego o naganie? Jak być może pamiętacie, cała rodzinka utrzymuje się [czytaj: chleje] z pomocy socjalnej przysługującej tym młodym ludziom ze względu na primo fakt uczęszczania do szkoły, a secundo - sprawowania opieki rodzicielskiej nad malutką Marysią. Poprzedni, krótkotrwały "zryw szkolny" spowodowany był skierowaniem do sądu wniosku o ograniczenie im praw do córeczki oraz groźbą cofnięcia socjalu z powodu wagarowania. Straszak był jednak krótkotrwały. Teraz jednak sytuacja się jeszcze bardziej skomplikowała... bo Dorotka znów jest w ciąży! Nie chcą więc zapewne stracić hurtowo praw rodzicielskich do obojga dzieci, tym bardziej, że kalkulacja jest w ich przypadku prosta: więcej dzieci, więcej kasy z opieki społecznej, którą mogą spokojnie przepić. Aha, i nie zapominajmy o "bełcikowym"...
Wiecie co? Kiedy pomyślę o sytuacji Doroty, to opada mi wszystko, co może, a drobne w kieszeni przestają się zgadzać. Dziewczyna ma 19 lat, roczną córeczkę, a teraz jest w drugiej ciąży. Jak by tego było mało, jej partner i zarazem ojciec obu dzieci nie pracuje, kasę przepija, a oprócz tego robi z Dorotki worek treningowy. Mimo to ona kurczowo się go trzyma i nie pozwala sobie pomóc.
Cholernie trudno jest też nam, nauczycielom - jako że znamy ich sytuację - prowadzić w ich obecności normalne zajęcia powstrzymując się od komentarzy, tak, jak gdyby wszystko było w porządku. Podam Wam przykład pierwszy z brzegu, choć ta sytuacja nie miała akurat miejsca na mojej lekcji, tylko na matematyce, u Irenki. Jak pewnie pamiętacie z własnych lat szkolnych, w każdym tygodniu wyznaczeni są w dzienniku dwaj dyżurni, których obowiązkiem jest przynoszenie kredy, ścieranie tablicy i generalnie dbanie o utrzymanie porządku w klasie. Tak się złożyło, że w tym tygodniu dyżurnymi byli Leszek oraz Dorota. Na matematyce tablicę ściera się dosyć często, bo rozwiązywanie zadań zajmuje dużo miejsca. Na polecenie Irenki: "Proszę dyżurnego o starcie tablicy" dwa razy podniósł się Lechu, za trzecim razem jednak chłopak się zbuntował i mruknął, że przecież jest drugi dyżurny. Nastąpiła chwila krępującej ciszy, po czym Dorota zaczęła powoli wstawać i gramolić się z ławki celem wypełnienia swojego obowiązku. W tym momencie zerwała się Młoda Gniewna [która nota bene siedzi na końcu sali, więc miała do tej tablicy dość daleko] z komentarzem: "Siedź siedź, Dorota, ja wytrę". Wszystko to działo się szybko, nauczycielka więc nie zdążyła zareagować w żaden sposób - choć też rzecz jasna nie mogła zrobić tego, na co miała ochotę, czyli opierdzielić Sławka od góry do dołu. Jak można przewidzieć, jemu nawet przez myśl nie przeszło, żeby ruszyć dupę, tylko siedział sobie uśmiechnięty, jak gdyby nigdy nic.
Szlag może trafić. Kiedy partnerka każdego zwykłego, normalnego faceta jest w ciąży, to naturalnym jego odruchem jest chronienie jej i pomaganie w codziennych czynnościach. Jasne, że ciąża to nie choroba - ale OBIEKTYWNIE obciążenie dla organizmu i z tym nie ma co polemizować. A tutaj mało tego, że mamy dziewczynę z pokaźnym brzuchem, to jeszcze kulejącą, która w normalnych warunkach ma problemy z poruszaniem się, a co dopiero jeszcze teraz... Co ten Sławek musi mieć w głowie, że w takiej sytuacji nie ma odruchu dbania o Dorotę? Mało tego - że nawet widząc, jak pomagają jej inni, dalej się uśmiecha, zupełnie bez refleksji, że właśnie zachował się jak sukinsyn?
Skąd się tacy biorą jak Sławek ?
OdpowiedzUsuńKtoś ich wychował.
Skąd się wzięła taka Dorota ?
Ktoś ją tak wychował.
Jednego nie rozumiem.
Dlaczego zwala się takie osoby na głowę nauczycielom?
Powinien siedzieć w więzieniu a nie w szkole.
Ciekawi mnie jaki to ma wpływ na innych.
Budujący?
Czy przyzwalający na traktowanie kobiet w taki właśnie sposób...
Ja rozumiem ,
że szkoła powinna uczyć też życia,
ale czy to nie przesada ??
Współczuję nauczycielom.
Sławek pewnie prędzej czy później do więzienia trafi, w zależności od tego, na jak długo mu sprytu wystarczy [pisałam w poście o nich, że jest niewątpliwie inteligentny]. Oczywiście o ile go wcześniej nie wyprawią na tamten świat różni kolesie od lewych interesów...
UsuńSzkoła w tym momencie to już niewiele może zrobić... Nie mówimy o małych dzieciach przecież. Choć też nie chcę generalizować, każdy przypadek jest inny.
Drago, ale o czym ty mówisz? Przecież ten chłopak robi sobie z dziewczyny worek treningowy, a Ty się dziwisz, że nie leci za nią ścierać tablicy, bo nie ma w nim odruchu opieki nad nią, jak u każdego normalnego człowieka? Przecież to patologia. Szkoda mi tej dziewczyny,powinna go kopnąć w dupę.
OdpowiedzUsuńWiem Słonko Różowe, wiem, że te pytania są retoryczne, bez sensu... Po prostu mi się cały czas pewne rzeczy nie mieszczą w głowie. Mimo że Smoki mają po trzy głowy.
UsuńTen sukinsyn Sławek nie powinien mieć dziewczyny i wychowywać dzieci... Zabrać mu prawa rodzicielskie i zabronić kontaktu z dziećmi!... Właściwie to on zasługuje na więzienie...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości... tylko co z tego? Dzieci to im może jeszcze zabiorą kiedyś w końcu, natomiast za przemoc wobec Doroty nie odpowie, jeśli ona tego nie będzie chciała zgłosić. A nie chce.
Usuń