Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

niedziela, 10 marca 2013

Męczennik XXI wieku

    Dziś na wesoło. Trafiłam na poniższy obrazek na demotywatorach - i tak mi się spodobał, że Was nim uraczę :)


    A jak się ma smocza rzeczywistość do powyższej karykatury?
    Cóż... Jestem jeszcze zdecydowanie za młoda, by mnie wypaliło zawodowo, więc póki co nie narzekam. Jak do tej pory najgorszym okresem w mojej pracy było pierwsze pół roku po nastaniu w Zoo, czemu chyba trudno się dziwić. Za duży szok kulturowy, że tak to delikatnie nazwę :) Szczegółów nie mam po co opisywać, bo jeśli ktoś ich nie pamięta, może cofnąć się do postów z tego czasu. W drugim semestrze nastąpił przełom. Nie wiem dokładnie, czym był spowodowany, a jak znam życie, to nałożyło się tutaj kilka czynników. Na pewno dzieciaki przyzwyczaiły się do mnie, przestałam być dla nich nowością - a zatem odechciało im się dawać mi w dupę aż tak bardzo. Poza tym w drugim semestrze zaczął się w mojej Muppeciarni etap odsiewania co bardziej hardcorowych egzemplarzy - bo albo sami przestali się pojawiać, albo już tak przegięli, że można było zacząć wyciągać w stosunku do nich poważne konsekwencje [patrz finał historii o Psychopatce]. Sama Dragonka też stała się odporniejsza zgodnie z maksymą, że co cię nie zabije, to cię wzmocni. Wreszcie [last, but not least :)] w moim życiu osobistym zaszło sporo zmian i to dla odmiany zdecydowanie na lepsze. Przegoniłam na dobre Ropuchę, Co To Udawała Księcia - a potem spotkałam Hipopotama. Tak czy inaczej pewne czynniki w sferze zawodowej w połączeniu w odpowiednią sytuacją prywatną zaowocowały tym, że Smok na dobre rozpanoszył się w Zoo i z kandydata na obiad dla Małpek stał się ich treserem :)
   Jak będzie dalej? Ano obaczym. Z pewnością przyjdą jeszcze gorsze momenty, ale nie mam zamiaru martwić się na zapas. Co prawda w głowie mi się zupełnie nie chce zmieścić, jakim cudem sprostam wymogowi pracy do 67 roku życia, ale to niezależnie od tego, czy w dalszym ciągu będę zaiwaniała w Zoo. Wyobrażacie sobie aż tak wiekowego nauczyciela w konfrontacji z nastolatkami, za którymi z przyczyn fizycznych nie będzie po prostu w stanie nadążyć? Bo ja szczerze mówiąc nie bardzo...
    A zatem - być może zamieszczony w tym poście obrazek stanie się kiedyś aktualny. Ale póki co - małpie niedoczekanie :)

9 komentarzy:

  1. Nie mam zmarszczek od fałszywego usmiechu ;D. Ale wrzody na żołądku, o tak (głównie od chęci przyłożenia rodzicom ;))...

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedne te nauczycielki oj biedne ...
    Takie perspektywy ??!

    Ja pamiętam bardzo starego nauczyciela
    na pewno po 65 roku życia , który nas uczył fizyki
    i bałyśmy się go jak wszyscy diabli.
    Ale to było 100 lat temu :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś młodzież była bardziej zdyscyplinowana, to niestety fakt. Efekt wprowadzenia gimnazjum.

      Usuń
  3. Wiesz, Dragonko, jesteś młoda. Jak będziesz mieć 67 lat, to już będziemy w Europie tak zaawansowani technicznie i kulturowo, że Ty będziesz lewitować w przezroczystej kapsule nad klasą i będziesz w tej kapsule mieć taki guziczek, który będzie miała połączenie z czipami wszczepionymi w małpie mózgi przez Niezawodny System Kontroli Młodzieży Niesfornej. Co Ci który podskoczy, to Ty naciśniesz guziczek i prześlesz mi przyjazną wiązkę elektrowstrząsów dla jego dobra. O!

    Dobry mam pomysł, co nie? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. errata: prześlesz mu, nie mi - mi to prześlesz kartkę do Domu Starców na święta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ty będziesz w wieku, w którym się kwalifikujesz do Domu Starców, to i ja, bośmy rówieśnice :)

      Zaczipowane Małpki... Fajna wizja :) Podoba mi się :)

      Usuń
  5. A miałaś już w pracy ankietę badającą wypalenie zawodowe? 1/3 pytań dotyczy życia erotycznego, bo ponoć pierwszy objaw wypalenia zawodowego nauczyciela, to awersja do seksu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam, ale też nie słyszałam, by takie ankiety nauczycielom u nas robili. W takim razie jednak wypalenie zawodowe mi zdecydowanie nie grozi :):):)

      Usuń