Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

czwartek, 27 grudnia 2012

Lista czytelnicza

    "Po pierwsze primo" pragnę donieść, że z okiem już w porządku. Szybka interwencja na szczęście okazała się skuteczna - w sumie 6 dni leczenia i spokój. Pozostaje tylko pytanie, na jak długo...
    "Po drugie primo" zaglądam do Was w przerwie rozjazdów świątecznych. Wróciliśmy dziś wczesnym popołudniem od Seniorki, a jutro wybieramy się do mojego Taty, gdzie zabawimy pewnie do niedzieli. Tym razem jednak Jej Wysokość zostaje w Pomarańczowej Pieczarze. Biedactwo ma już dość wrażeń - od przyjazdu śpi na swoim ukochanym ręczniczku rozłożonym na kaloryferze i zdaje się nie ma siły, która w tym momencie mogłaby ją stamtąd wywabić. Trafił mi się kot-domator, który najlepiej czuje się na własnych śmieciach. Nie to jest jednak głównym powodem dla którego Pumisko absolutnie nie może jutro z nami pojechać. Trzeba Wam wiedzieć, że mój Tata trzyma w swoim obejściu "Niezwykle Groźnego Psa-Mordercę", będącego mieszanką psa huskiego i owczarka niemieckiego. Cudzysłów był konieczny, gdyż bydlątko wygląda groźnie... ale na tym cały strach się kończy. Shira - bo tak się ów potwór zwie - to chyba najbardziej posłuszna i kochana sunia, jaką w życiu spotkałam, która mogłaby godzinami leżeć na pleckach i domagać się drapania po brzuszku. Jest łagodnym olbrzymem w stosunku do ludzi, ale niestety jeśli chodzi o inne zwierzęta, to już tej pobłażliwości nie ma. Nie stanowi dla niej problemu zagryzienie lisa czy innego zająca, a zatem Puma z pewnością nie byłaby przy niej bezpieczna. I tak to Jej Wysokość zostanie tym razem sama na gospodarstwie, a żeby jej nie było całkiem nudno, to w sobotę wpadnie tu mój były uczeń [spokojnie, żadna z małpek - pastwiłam się nad nim jeszcze pracując w liceum] w celu dosypania kotu żarcia oraz podrapania za uchem. Zresztą, odnoszę nieodparte wrażenie, że po stresie związanym z wizytą u Seniorki, to takie kilka dni ciszy i spokoju w pustym mieszkaniu dobrze jej zrobi.

    Na koniec tego krótkiego posta [bo mimo wszystko nie chcę nadwyrężać oka] chcę - w związku ze zbliżającą się godziną ZERO - zamieścić listę osób, od których jak do tej pory otrzymałam adresy mailowe. Będzie to dla nich potwierdzenie, że wszystko jest w porządku i że jak tylko nastąpi moment uprywatnienia bloga, to zaraz otrzymają ode mnie zaproszenie. Z góry mówię, że w spisie pomijam adresy osób, które znają mnie prywatnie [czyli rodzinę, przyjaciół i kolegów]. Ta grupa Czytelników dostanie zaproszenie w pierwszej kolejności, bo ich maile mam na 100% i tu nie będzie żadnego problemu z dotarciem do zainteresowanych. O kontakt proszę przede wszystkim tych z Was, którzy śledzą mojego bloga, ale się tu nie udzielają [czyli nie komentują], albo robią to sporadycznie - te osoby mogę bowiem przeoczyć.
    W tym miejscu dziękuję też za wszystkie miłe słowa, które do mnie skierowaliście w mailach. Cieszę się, jeśli komuś przydają się moje doświadczenia, choć bynajmniej nie uważam się za żadnego "eksperta od ciężkich przypadków" [to cytat z jednego z maili :)]. Jestem normalną młodą kobietą, która nie skończyła resocjalizacji, a jedynie polonistykę nauczycielską, jedyne więc co mogę robić, to postępować zgodnie z tym, co mi podpowiada instynkt samozachowawczy z domieszką empatii i inteligencji emocjonalnej. Raz mi wychodzi, a raz nie - czego dowody sami znajdujecie między wierszami. Wykonuję swoją pracę tak dobrze, jak potrafię, a że przy okazji sprawia mi to sporo satysfakcji, to już inna bajka.
    No dobra Dragonka, nie przesadzaj z długością dygresji :) Oto zatem lista osób, które wysłały do mnie maile i które na pewno dostaną zaproszenie. Jeśli nie ma Cię, Drogi Czytelniku, w poniższym spisie, a chciałbyś się w nim znaleźć - to napisz do Smoka [ajwar@interia.eu]. Mam nadzieję, że również moi wierni Czytelnicy zza granicy [ależ mi się rymuje, hie, hie, hie...] nie zapomną się do mnie odezwać...

- Dorota B., która również uczy w szkole podobnej do mojej
- Ata, koleżanka po fachu
- Magda C., aktualnie przedszkolanka
- Królowa Matka [od Bandy Czworga :)]
- Andrzej z Holandii
- Pawcio [który pochodzi z tego samego miasta, co ja]
- Ela, która jest świeżą czytelniczką i mam nadzieję, że zostanie ze mną na dłużej
- Jaga, czyli Małgorzata [którą gorąco zachęcam do komentowania - opcję "Anonim" można podpisać pod tekstem, a to już w zupełności wystarczy]
- Cytrynka, której bardzo dziękuję za przepis na ratowanie gardła
- Almare, czyli Hannah
- Katarzyna M.B, matka dzieci w wieku gimnazjalnym i właścicielka imponującej miaucząco-szczekającej menażerii :)
- Krzysztof P. - ten z gitarą :)
- Bożena, też koleżanka po fachu, która pociesza się, że jej gimnazjum nie jest jeszcze takie złe w porównaniu do Zoo...
- Marta Cz. - licealistka, która nie komentuje, ale śledzi losy małpek i zachwyca się Jej Wysokością
- Synafia, mój ulubiony filolog klasyczny :)
- Alpha Centauri (szkoda, że mnie częściej nie komentujesz, bo lubię z Tobą dyskutować)
- Marta, Polka z Dubaju [link do jej bloga obok]
- Judyta, czyli kobieta o żelaznym charakterze i wielkim sercu
- Ola Sz, która "zdradziła" polonistykę dla medycyny :)

5 komentarzy:

  1. Dziękuję za zamieszczenie listy a co za tym idzie potwierdzenie, że znalazłam się na niej znalazłam bo już się troszeczkę zaczęłam obawiać czy mój mail doszedł :)
    Dorota B.

    OdpowiedzUsuń
  2. przepraszam za stylistykę ;) cóż, tak to jest jak się przeredagowuje pierwotną myśl w trakcie pisania :)
    pozdrawiam,
    Dorota B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko w porządku - zaproszenie na pewno zostanie wysłane. Pozdrawiam gorąco i dziękuję za poświęcany mi czas.

      Usuń
  3. i jeszcze ja! i jeszcze ja! ostatnimi czasy nie po drodze mi z blogowiskiem, ale staram się nadrabiać! jak jeszcze można, to już wysyłam zamówienie mailem :)

    OdpowiedzUsuń