Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

niedziela, 13 lutego 2011

Skończyło się to Eldorado...

   Jak tam, Robaczki? Stęskniliście się?
   Melduję posłusznie, że już wracam. Co prawda siedzę właśnie w pociągu [kto to widział, Smok w pociągu - a skrzydła to nie łaska, proszę Szanownego Gada...?] i przede mną jeszcze dłuuuga droga, ale urlop nieuchronnie zbliża się ku końcowi. A od wtorku znów do Zoo.
   Przydał mi się ten odpoczynek i to bardzo. Nie ma to jak przez dwa tygodnie nie zastanawiać się, co mi tym razem wyląduje na plecach, kiedy odrwócę się, by zapisać temat na tablicy. No i notuję u siebie klasyczne objawy malutkiej uroczej nerwiczki - mianowicie od kilku nocy mam sny z Zoo w roli głównej. Wiadomo, organizm przygotowuje się psychicznie do walki, adrenalinka zaczyna krążyć we krwi, a ja zaczynam odczuwać napięcie - stąd koszmarki. Wiem, że nie musi być od razu tak strasznie, jak się na to nastawiam, ale Dragonka instynkownie przygotowuje się na najgorsze. Zawsze może przy okazji zadziała coś, co Smoczyca Seniorka nazywa Efektem TUP - Telepatyczne Usuwanie Przeszkód.
   Z przyjemniejszych doniesień - jestem lżejsza, powabniejsza, a łuski mi się błyszczą jak wypolerowane. Mogę startować w konkursie na Miss Jaskini :) Słowem - plan wykonany.
   Jutro się byczę [smoczę...?], ale potem znów ruszy pisanie postów. W końcu to blog szkolny.
   Miłej niedzieli życzę. Pa pa :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz