Godzilla jest "na wylocie", co w praktyce oznacza tyle, że już tylko czekamy. Może się urodzić dziś, może za dwa tygodnie. Pani doktor powiedziała, że panna będzie siedzieć w środku, dopóki będzie miała komforcik i full wypas. Kiedy jej się zrobi niewygodnie, to zacznie się stresować i denerwować, a wtedy wytworzy hormony, które wywołają poród. Trzeba więc Hipciolinę wkurzyć. Może pojadę na jakiś koncert metalowy? Albo chociaż włączę album "Fear of the Dark" Iron Maiden i przyłożę słuchawki do brzucha?
Co do mnie, to oczywiście chciałabym, żeby Godzilla była już na zewnątrz, bo połowa dziewiątego miesiąca ciąży to już nie jest fajny okres w życiu kobiety - nawet, jeśli to Smoczyca :) Nie jestem w stanie przyjąć takiej pozycji, by choć na chwilę było mi wygodnie. Wszystko jedno, czy leżę, siedzę, stoję - i tak mnie coś zawsze uwiera, gniecie albo boli. Nogi mam sztywne i opuchnięte, kolana napierdzielają od dźwiganego ciężaru, kręgosłup pęka, a po przejściu kilkuset metrów jestem mokra i dyszę jak po maratonie. Oczywiście upały wcale nie poprawiają sytuacji. Mam też duże problemy z koncentracją - co, jak czytałam, jest stanem zupełnie naturalnym, bo w końcówce ciąży mózg matki jest gorzej ukrwiony i po prostu z tego tytułu wolniej pracuje. Mam w związku z tym dziury w pamięci na kształt niektórych moich zjaranych marychą małpek...
Z drugiej strony to rzecz jasna - wybaczcie dosłowność - jestem posrana, kiedy pomyślę o porodzie. Dobra dobra, darujcie sobie komentarze w stylu: "Kobiety od tysięcy lat rodzą dzieci, to i ty dasz radę". Chyba byłabym nienormalna, gdybym się w ogóle nie bała - przecież nigdy tego nie robiłam, a wiem, że cała akcja będzie bolała, jak jeszcze nigdy nic w życiu [może z wyjątkiem kolki nerkowej :)]. No i że mimo postępu medycyny co jakiś czas któraś kobieta "ma pecha" i zamiast happy endu i przytulania noworodka czekają na nią mniejsze lub większe komplikacje zdrowotne - albo ciasne M1... W ogóle przez całą ciążę staram się o tym myśleć jak najmniej - bo przecież jeśli coś ma pójść źle, to i tak pójdzie bez względu na to, czy będę o tym myślała - ale im bliżej terminu, tym trudniej.
No i tak to w ramach raportu dla Czytelników zainteresowanych moim stanem. Sama Hipciolina waży obecnie 3,5 kg, ma pulchniutki brzuszek, pucułowate policzki i generalnie pewnie wygląda jak ludzik Michelin. Jest raczej grzeczna i mało ruchliwa, więc jest nadzieja na to, że po porodzie też będzie dawała się nam wyspać :)
Wiesz co? Weź Ty może wyłącz myślenie, bo faktycznie mózg Ci się w płyną glutoplazmę zamienił :-D
OdpowiedzUsuńJak byłam w ciąży z młodą starszą, też miałam dość tego bagażu i kierując się głosem przesądów zrobiłam pranie. Ręczne. Wszystkich ciuchów dla nowej obywatelki, licząc na to, że zanim wyschną, młode się urodzi. I co? A guzik! Dwa tygodnie jeszcze pełzałam jak kaszalot!
Ufffffffff... dzieki za info. A ta Ata to dobrze mowi, dac Jej wodki! Co to sie porobilo, albo a nawet prawie porodzilo... Smoczyca z Mala bedzie... No, ale taka kolej rzeczy. Nie mysl o porodzie, za to pomysl, jak bedzie swietnie juz po! Lzejsza oi te 3,5 kilo i bedziesz prawie latac! A Hipciolina powinna byc grzeczna skoro tak poszalala ''za mlodu'' :) Trzymaj sie tam i jakby co, to daj znac w jakikolwiek sposob, bede tu czuwac na jakas wiadomosc. I powodzenia. Obu Paniom zycze :)
OdpowiedzUsuńLżejsza o dobre dziesięć :). Bo to i wody płodowe, i łożysko, i dziecię :))).
UsuńNatomiast co do grzeczności Hipcioliny, ekhm, ekhm... nie wrózyłabym z zachowania dziecięcia w brzuchu. Może sie sprawdzić, może wręcz przeciwnie :D.
Ale mam nadzieję, że teraz mała już po drugiej stronie brzucha?
Łatwo Wam mówić: "nie myśl, nie myśl". Dziewięć miesięcy mi się względnie ta sztuka udawała, ale teraz z kolei to mi jest ciężko udawać, że do Godziny Zero jeszcze duuużo czasu, bo czas się właśnie nieubłaganie kończy.
OdpowiedzUsuńChodzę na spacery, łażę po schodach [mieszkam na 2 piętrze] - może się Hipciolinie zrobi w końcu niewygodnie. Ale jej się póki co nie bardzo spieszy.
I jak, i jak? Bo ja dopiero z urlopu wróciłam...
OdpowiedzUsuń1 sierpnia Hipciolina pojawila sie na swiecie. Reszte niech Ci Mama Smoczyca wyjasni.
Usuń