Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

poniedziałek, 6 lipca 2015

Ostatnie (?) zakupy

    Jeszcze nie urodziłam, ale niewiele brakuje :) Brzuch mam monstrualmych rozmiarów i naprawdę jestem pełna podziwu, że jeszcze nie pękł od środka [patrz seria "Obcy" :)]. Jak się można domyślić, skutkiem tego naprawdę już ledwo chodzę kołysząc się z boku na bok. 
    Poza tym - to czuję się dobrze :)
    Remont zakończył się o czasie, zostało kilka drobiazgów, które będą wykonane w najbliższą sobotę. Pomarańczowa Jaskinia zamieniła się w Morelowo-Piaskową [w zależności od tego, jakie pada światło]. Trochę mi tego szkoda, bo bardzo lubiłam ten poprzedni - przepraszam za wyrażenie - oczoEBny kolorek, ale rozumiem, że mógłby mieć zły wpływ na Hipciolinę. Za to naprawdę podoba mi się podłoga [nowe panele] oraz niebieskie ściany w pokoju dziecinnym. Ostatnia zmiana to wielka przesuwna szafa na całą ścianę. Owszem, jest piękna i bardzo porządnie wykonana, tyle tylko, że jej pojawienie się skutkowało wyfrunięciem praktycznie wszystkich innych mebli poza stołem, łóżkami i komodą kąpielową dla Hipcioliny. Moje ukochane komody, szafy i witrynki zostały zaadoptowane z radością przez Seniorkę do jej wiejskiej posiadłości. Hipo z uporem maniaka twierdzi, że cały nasz ubraniowo-książkowo-naczyniowy dobytek zmieści się do nowej szafy przesuwnej, ale ja śmiem w to wątpić... Na razie rozpakowujemy pudła, a Smok nie pamięta, gdzie co ma.
    Co poza tym? Wydaję coraz większe kwoty na ostatnie zakupy przed powiększeniem się stada. Lista zdaje się nie mieć końca: materacyk, pościele do łóżeczka i do wózka, komplety poszewek, prześcieradła... Poza tym niekończące się wątpliwości - a czy mam wystarczającą ilość śpioszków, pajacyków, kaftaników, pieluch tetrowych [bo zapasu codziennych pampersów nawet jeszcze nie zaczęłam kompletować]? Przemysł konfekcji niemowlęcej to ogromny biznes, a ja, jako niedoświadczona przyszła matka, przy całej mojej racjonalności i tak dostaję kręćka, bo skąd mam wiedzieć, co tak naprawdę i w jakich ilościach będzie potrzebne?
    I to by było na tyle w kwestii przedporodowego meldunku. W piątek mam wizytę kontrolną. Zobaczymy, czy Godzilla osiągnęła już 3kg wagi. Obstawiam, że tak :)

8 komentarzy:

  1. Ej! A po co Ci tetrowe pieluchy? Przy młodej młodszej w sumie też je miałam, ale używałam jedynie jako osłonę własnej garderoby przy "odpowietrzaniu" pędraka, coby się nie rozpuknęła, jak się powietrza nałykała, oraz jako podkładkę pod zadek na przewijaku :-D
    Do tej pory używam tychże pieluch jako idealnych szmat do sprzątania, chociaż wiosen minęło już 14 ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też po to - jako podkładki przy różnych okazjach. Nawet w spisie wyprawki do szpitala każą zabrać trzy. Mam jeszcze oprócz tego kilka flanelowych.

      Usuń
  2. Do czego zdolne sa hormony :) Matko jodyna! A co do ilosci roznego typu utensyliow, to zareczam Ci, ze zawsze, ale to ZAWSZE bedziesz potrzebiowala akurat czegos, czego akurat nie masz/zabraklo. Poza tym, z tego co obserwuje, to na pewno jestes zaopatrzona na piewszych kilkanascie lat niemowlectwa Hipcioliny, tak wiec spoko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wiem, czy to kwestia hormonów? Nigdy nie byłam matką, nigdy nie zajmowałam się niemowlęciem, więc się denerwuję, czy zrobię wszystko jak trzeba. Wiesz, że mam zadaniowe podejście do życia.

      Usuń
  3. Trzymam kciuki, kibicuję i w ogóle! Czekam na wieści od Was, Dziewczyny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie :) A kciuki trzymaj, żeby to jeszcze minimum dwa tygodnie potrwało...

      Usuń
  4. No? Co tam na froncie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście dalej czekamy. Mała wystawia przez brzuch rączki i nóżki. Bardzo wyraźnie to widać.

      Usuń