Co robię? Generalnie nudzę się jak mops, bo nic mi robić nie wolno. Czasem łaskawie pozwolą mi wykonać jakieś prace kuchenne, przy których mogę siedzieć. Czeka mnie tylko uprasowanie wyprawki dla Hipcioliny. Babcia Seniorka już prawie wszystko skompletowała, brakuje kilku drobiazgów, na które będę polowała na Allegro. Patrząc na to wszystko czuję się trochę tak, jak bym się cofnęła do czasów przedszkola i znów bawiła się lalkami :) A ubranek Godzilla ma chyba tyle, ile i ja i Hipek razem wzięci. Zresztą, sami zobaczcie:
Ze strategicznych wakacji u Seniorki najbardziej cieszy się Jej Wysokość. No po prostu nie poznaję koteczka. Polata, wybiega się, skubnie soczystej trawki, potem przyjdzie "na głaska" - i dalej do ogrodu. Jest milutka i kochana, zero agresji i fochów. Nabiera także umiejętności społecznych. Do Seniorki, jak już wielokrotnie pisałam, przychodzą odetchnąć rozmaite kociaki z okolicy. W tym roku wpada tutaj sympatyczny i kontaktowy mały, biało-rudy kocurek. Jest tak z dwa razy mniejszy od Pumy, więc pierwszego dnia po naszym przyjeździe, kiedy się pojawił, to tak go pogoniła, że mało łapek nie połamał. Ale okazuje się, że się jakoś dogadali. Obwąchali sobie pyski i jakoś podzielili ogrodem - jak jedno przebywa po prawej stronie, to drugie po lewej. Nie dażą się na razie jakąś wybitną sympatią, ale Jej Wysokość łaskawie pozwala mu przebywać na posesji pod warunkiem, że rudziak nie wchodzi jej w paradę. Mam nawet krótki filmik dokumentujący ten stan:
Oprócz tego Puma poczuła się w obowiązku zabrać się za moją edukację. Otóż wczoraj idealnie podczas obiadu weszła majestatycznie do salonu z wielką tłustą żabą zwisającą jej smętnie z pyska. Myśleliśmy, że przyniosła sobie na obiad, ale tymczasem położyła płaza z dumą koło mnie na dywanie, miauknęła i sobie poszła. Wzruszyłam się i rzecz jasna pochwaliłam koteczka, że zadała sobie trud, by przygotować mi francuskie danie. Ale w czasie, kiedy poszłam do kuchni po ręcznik papierowy, by żabę sprzątnąć, okazało się... że stworzonko ożyło i kicnęło pod kanapę [przesiedziała tam do wieczora - ostatecznie udało mi się ją złapać i zwrócić jej wolność]. Najwidoczniej więc Pumisko postanowiło nauczyć mnie, jak się poluje - na biednej, śmiertelnie wystraszonej żabie :)
UPDATE - 4 LIPCA, SOBOTA
Rudziak staje na uszach i przytupuje rzęsami, żeby się tylko wkraść w nasze łaski. Został nakarmiony resztkami i zaczął się zachowywać zupełnie jak kot domowy. Chodzi za ludźmi krok w krok, rozmawia, daje się głaskać, gdyby mu pozwolić, to wpakowałby się na kolana. A ostatnią noc spędził na ganku śpiąc na wycieraczce i tęsknie patrząc przez szybę do domu.
Puma natomiast wyraźnie jest tym wszystkim zdezorientowana. Czai się na niego, syczy i fuka, ale nie atakuje. Czasem pozwoli się małemu zbliżyć i obwąchać, bo on jest jej bardzo ciekawy i generalnie to chyba chce się z Jej Wysokością zaprzyjaźnić, jak zresztą ze wszystkimi. Gdybyśmy pobyły tu dłużej, to pewnie oba koty by się zakumplowały. No ale jutro wracamy, bo remont jest na finiszu.
(Wstawiłam inny filmik na miejsce starego, bo udało mi się nakręcić lepszy).

Faaaaaajnie masz, ze nie musisz nic robic :) ale korzystaj, bo niedlugo Ci sie to skonczy :D A tak przy okazji, to ciuszki naleza do Hipcioliny, a nie Godzilli... albo moze ja sie myle :D
OdpowiedzUsuńNo Hipciolina vel Godzilla, zgodnie z ostatnim wpisem :) 10 lipca mam kontrolną wizytę, zobaczymy, czy już dobiła do 3 kilo...
UsuńWcale nie jest fajnie PRZYMUSOWO nic nie robić. Szlag trafia. W dodatku w połączeniu, że masz ochotę coś robić, ale co nie zrobisz, to zaraz padasz na pysk.
A to, że się niedługo skończy? Ja jakoś na tę myśl bardzo nie panikuję. Będę siedziała rok na płatnym macierzyńskim, więc moją "pracą" będzie opieka nad Hipcioliną i tak do tego podchodzę. Zobaczymy, no przecież jakoś sobie z dzieckiem dam radę, najwyżej dom będzie trochę zaniedbany. A wiem, że Hipek jest normalny w tym względzie i na pewno nie strzeli hasłem, że "przecież ty nic nie robisz, tylko w domu z dzieckiem siedzisz".
Też bym chciała nic nie robić :-)))
OdpowiedzUsuńA taki pobyt na wsi to cudowna sprawa....
Zdrówka życzę cały czas....
Nie, nie chciałabyś na takich zasadach, gwarantuję :) Co innego, gdy jest to Twój wybór, a co innego, gdy nic nie robisz, bo:
Usuń- nie masz siły
- nie masz jak się poruszać
- brzuch masz jak balon, a kręgosłup odmawia posłuszeństwa.
Zresztą, co ja kobiecie tłumaczę, wiesz, jak to jest :)