Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

niedziela, 25 stycznia 2015

Telegraficzne aktualności

    Znacie bajkę o Śpiącej Smoczycy?
   Otóż Smoczyca, odkąd występuje w wersji zdublowanej, mogłaby spać i 24 godziny na dobę. Bez względu na to, czy mam za sobą zwyczajowe 6-7 godzin snu [w dni powszednie], czy dziesięć [w weekendy], to i tak padam na pysk. Wstaję zmęczona i ten stan nie opuszcza mnie aż do ponownego walnięcia w kimono. Jakaś strasznie energochłonna jest ta moja Fasolka.
    Poza tym typowych dolegliwości związanych z moim stanem na szczęście brak. Będę się tylko śmiała, jeśli okaże się, że schudłam, ponieważ jem mniej więcej 2/3 tego, co przed ciążą. No nie mam apetytu i już. I Hipek się ze mnie śmieje, że się bardzo opiekuńcza zrobiłam [choć ja tego nie widzę]. Tjaa... Za to na 100% jestem bardziej rozkojarzona i zapominalska, ale jak mam nie być, skoro usypiam na stojąco...?
    Tyle w ramach raportu :)

    Trzeba się powoli szykować do zmian. Podjęłam decyzję o niekontynuowaniu nauki rosyjskiego w przyszłym semestrze, bo i tak przecież nie dam rady wiosną i wczesnym latem tarabanić się po pracy do szkoły językowej dwa razy w tygodniu i zmusić mózg do wysiłku intelektualnego. Przykro mi z tego powodu, ale cóż zrobić. Zostaną mi tylko cotygodniowe spotkania z "moją" Ukrainką, bo z nią zawsze przynajmniej będę mogła próbować rozmawiać po rosyjsku [albo przynajmniej jej posłuchać]. Luba jest zresztą sympatyczną, inteligentną, bardzo ciepłą i mądrą kobietą, więc najzwyczajniej w świecie lubię jej towarzystwo. Bardzo potrzebuję teraz rozmów z doświadczonymi, spokojnymi i życzliwymi kobietami. 
    Pozostaje też kwestia Drybka. Zgłosiłam już w szkole językowej, że jestem "w stanie błogosławionym", aby mieli czas poszukać mu innej lektorki. Facet się chyba załamie, bo przecież poprzednia też oddała go mi właśnie z powodu ciąży. Ma biedny Szkot jakiś dziwny wpływ na młode kobiety :) Planuję go uczyć do Wielkanocy, bo tyle powinnam dać radę jeszcze dojeżdżać tramwajem na drugi koniec miasta późnym wieczorem dwa razy w tygodniu. Mam nadzieję, że mu kogoś znajdą, bo to klient niełatwy i ma swoje wymagania. Awaryjnie mogę spróbować go uczyć przez skype'a.
    No a w Zoo mamy akurat kulminację papierkologii stosowanej, bo koniec semestru i w poniedziałek rada zatwierdzająca oceny. W tym roku nie dość, że mam swój dziennik i raport na głowie, to jeszcze mój stażysta, czyli pan Janusz... Rozumiem, że dla nowicjusza wypełnianie tych wszystkich tabeleczek i zestawień to koszmar, ale niestety muszę stwierdzić, że facet jest wyjątkowo niepojętny i niedomyślny - a może ja już zwyczajnie tracę cierpliwość? W czwartek siedziałam u niego w bibliotece ze 2 godziny i tłumaczyłam mu co i jak, w weekend odbyliśmy dwie rozmowy telefoniczne, wymieniliśmy dziesiątki maili, a i tak mam wrażenie graniczące z pewnością, że jutro w szkole przed samą radą czeka mnie dokonanie korekty jego sprawozdania... 
    I tak to obecnie u Smoka. Dłuższy post popełnię, kiedy się wyśpię. Ale kiedy to nastąpi, to tylko Fasolka jedna raczy wiedzieć :)

10 komentarzy:

  1. :-)))
    Fasolka ma niesamowity wpływ na Ciebie :-)
    I całe szczęście ,że tylko na sen Ciebie bierze, bo ja miałam na poczatku mdłości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo mówi pani Luba - że wymiotowała CODZIENNIE rano do czwartego miesiąca... Pod tym względem rzeczywiście Fasolka traktuje mnie bardzo ulgowo.

      Usuń
  2. Z dwojga zlego lepszy sen niz wymioty... No zlagodniala nam Smoczyca, ja cie krece... Ciekawe czy to bedzie Fasolka czy Jas Fasola :) Daj znac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze złagodnieniem to bym aż tak bardzo nie przesadzała, w pracy się chyba na małpki więcej wydzieram :)
      Natomiast z Jasiem Fasolą to trafiłeś, hie hie hie - bo jeśli będzie syn, to wybraliśmy z Hipciem właśnie Jan.

      Usuń
    2. HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA! No prosze :) To jesli to bedzie Jan, to zawsze bede na niego wolal Jas Fasola ;) To tak jak moj kumpel z pracy nadal swojemu mlodszemu synowi norweskie imie Gisle [dzizle] (wiem, ze dziwne, ale to nie moje dziecko...), no i wymowa natychmiast skojarzyla mi sie z hiszpanskim ''chiste'' czyli zart, dowcip. Teraz na biedaka nikt inaczej nie mowi, tylko Chiste ;)

      Usuń
    3. Smok, Hipopotam, Wredne Pumisko i Jaś Fasola. Fajnie brzmi :)

      Usuń
  3. A Miłkoska to co pięć minut sikała :). A moja kumpela z pracy to w ciąży 5 kg schudła, więc wszystko możliwe.
    Kolorowych snów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie chcę się "mondrzyć", ale zapewne nastąpi to w drugim trymestrze ;)

    Pełna jestem podziwu dla Ciebie, że jeszcze jeździsz do Drybka przez na drugi koniec miasta. Oraz tak sobie myślę, że może teraz niech mu znajdą lektora- mężczyznę ;) Może to pomoże ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszam się, że moja mama w obu ciążach w ogóle nie miała mdłości, a takie rzeczy lubią być dziedziczne. Oby :)

      Co do Dryba - wiesz, ja nie chcę skapcanieć za szybko i zamierzam pracować tak długo, jak będę mogła bez szkody dla mnie i Fasolki. No i lubię swoją pracę, naprawdę sprawia mi ona radochę. Odnośnie lektora, to jest ten problem, że Drybek jest naprawdę specyficzny i nie każdy nauczyciel się do niego nadaje. Znalezienie zastępstwa wcale nie jest proste.

      Usuń