Mam dziś dla Was tradycyjne danie kuchni polskiej, czyli fasolkę po bretońsku [swoją drogą - wie ktoś może, czy ma to coś w ogóle wspólnego z Bretonią?]. Kupiłam ostatnio toto gotowe w słoiczku dla Hipka w ramach szybkiego obiadu - jak na sklepową masówkę to nawet niezłe było, ale przy okazji stwierdziłam, że technologia wyrobu tej potrawy nie jest jakaś bardzo skomplikowana, więc przy najbliższej okazji spróbuje ją zrobić sama. Dodam, że był to mój fasolkowy debiut, bo jakoś do tej pory wcześniej na to nie wpadłam, żeby dodać bretonkę to smoczego repertuaru kuchennego.
Przypuszczam, że każda doświadczona gospodyni ma swój patent na fasolkę, ale tymczasem zobaczcie, co wykombinowała Dragonka. Z góry przepraszam też za jakość zdjęć pod przepisem - były robione komórką, bo nasz aparat jest w naprawie.
BRETONKA
SKŁADNIKI:
1 kg fasoli "jaś"
2 duże kiełbasy [u mnie toruńskie]
pół kilo gotowanego boczku
2 małe cebule
2-3 ząbki czosnku
oliwa z oliwek [do smażenia]
ok. 300 g koncentratu pomidorowego
liście laurowe, sól, pieprz, majeranek.
Fasolę, jak wiadomo, trzeba namoczyć. Ile? U mnie stała prawie dobę, ale myślę, że zostawienie jej w wodzie po prostu na noc w zupełności by wystarczyło. Wrzucamy więc jaśka do dużego garnka i zalewamy wodą na wysokość ok. 3-4 cm. Kiedy się wymoczy, wylewamy tę wodę [wiem, wiem - tu szkoły są różne, ja wylałam, bo było dużo farfocli i jakiś taki brzydki, mętny kolor], a następnie nalewamy świeżą do tej samej wysokości, jak na moczenie. Fasolę gotować ok. godziny z kilkoma listkami laurowymi - do momentu, aż będzie średnio miękka [ale nie za bardzo, żeby się nie zrobiła breja]. Pod koniec gotowania na dużą patelnię z rozgrzaną oliwą z oliwek wrzucamy pokrojony w grubą kostkę boczek, kiełbasę w talarkach, posiekaną cebulę i czosnek. Podsmażamy razem, a następnie wrzucamy wszystko jak leci do garnka z fasolą. Gotujemy wszystko jeszcze jakieś 10 minut i dodajemy koncentrat pomidorowy. Na koniec doprawiamy solą, pieprzem i majerankiem [duuużo majeranku!] w proporcjach takich, jak tam kto lubi.
No i już... Jedyny mankament potrawy to konieczność jej wcześniejszego zaplanowania, bo trzeba namoczyć fasolę. Reszta jest banalna.


Pycha , uwielbiam fasolkę po bertońsku :-)
OdpowiedzUsuńA nieskromnie powiem, że wyszła genialna. Na jutro na obiad nic nie zostanie...
UsuńFasolka ma tyle wspolnego co pierogi z Rosja i ryba z Grecja :) Ja tu uzywam fasoli ze sloika, bo ci tu tego na kopy, jest drobniejsza, ale daje sie wytrzymac. Reszta pozostaje bez zmian, tyle, ze nie dodaje czosnku. A, i nie uzywam oliwy do smazenia. Oliwa z oliwek tylko na zimno. A do smazenia olej slonecznikowy albo maslo klarowane (znakomite!). Generalnie uwielbiam dania jednogarnkowe.
OdpowiedzUsuńA zdjecia wyszly calkiem calkiem :)
PS: jadlas ''ciasto'' toffi bez pieczenia?
Pierogi mają wspólnego, ale z Rusią Czerwoną. Serio serio.
UsuńFasolka ze słoika to brzmi jak herezja - nie macie tam zwykłego jaśka do namoczenia...?
Ja właśnie smażę prawie wyłącznie na oliwie z oliwek, bo ma wyższą temperaturę spalania i przez to się mniej syfu uwalnia do jedzenia.
Ciasta toffi bez pieczenia nie znam. Zapodasz?
tu jest wiele rzeczy ''ze sloika'', waham sie czy kupic marmolade cebulowa, bo ta z pomidorow nie za bardzo mi smakowala :) A zapodam C i linka do przepisu na ciasto toffi bez pieczenia :) ---> http://www.mojewypieki.com/przepis/ciasto-toffi-z-krakersami-i-bez-pieczenia <--- (trzymaj sie scisle wskazowek, a jesli masa budyniowa zwarzy sie podczas mieszania, to ja na goraco mikserem potraktuj i da sie uratowac). Deser jest genialny, zareczam!
UsuńPatrzyłam na ten przepis - wydaje się trochę skomplikowany, a może się mylę...? Za to na tej stronie widzę sporo fajnych innych przepisów. Dzięki za link.
UsuńMylisz sie :) potrzeba troche czasu na ciasto, krakersy wchlaniaja wilgoc, masy tezeja, ale po 24 godzinach to niebo w gebie. Tylko warstwa budyniowa wydaje sie trudniejsza. Reszta to Pan Pikus.
Usuńja to danie nazywam fasolką po kretyńsku, nazwa wzięła się od szefowej kuchni, która uczyła mnie gotować i twierdziła, że takie danie potrafi ugotować no..każdy po prostu
OdpowiedzUsuńRzeczywiście jest dość kret... prosta w wykonaniu :)
Usuń