Melduję posłusznie, że oczko się już wygoiło "temu smoku". Kuracja sprowadzała się do aplikowania w rogówkę felernego ślepia kilka razy dziennie kropli i maści [w roli wykonawcy tej czynności wystąpił oczywiście Hipciozaur]. Było to trochę uciążliwe, ponieważ krople rozszerzały źrenicę, w wyniku czego miałam spore kłopoty z poruszaniem się, mylnie oceniając odległości - na szczęście jednak leczenie trwało tylko kilka dni.
W jakiś tydzień po zakończeniu kuracji udałam się posłusznie na kontrolę i okulistka orzekła, że już wszystko w porządku. Miała jednak dla mnie złą wiadomość: erozja faktycznie ma tendencję do odnawiania się i nie bardzo da się coś na to poradzić. Mogę próbować stosować profilaktykę w postaci aplikowania kropli zwilżających po dłuższej pracy przy komputerze czy z książką, kiedy czuję, że oczy mam zmęczone, mogę pamiętać o zakazie dotykania ślepia paluchami [aby nie przenieść zarazków]. Nie ukrywała jednak, że jeżeli mam pecha i należę do tej grupy pacjentów, którzy mają skłonności do nawrotów choroby, to i tak się o tym w końcu boleśnie przekonam... I niestety, nie chcę krakać [bo w końcu kto to widział, by smoki krakały...?], ale coś mi się wydaje, że ta rogówka będzie mi sprawiała kłopoty. Niby wszystko jest wygojone - jeśli wierzyć diagnozie pani doktor - ale mimo to wyraźnie czuję "piasek pod powieką", jeśli zbyt gwałtownie popatrzę w bok. Trwa to chwilkę i na razie nie stanowi problemu, ale przecież od takich objawów się właśnie zaczęło.
Postanowiłam natomiast wreszcie odżałować pieczołowicie chomikowane "biedronki" [nazwa stąd, że zawsze kiedy nie mam pieniędzy na jakiś zakup, to komentuję to stwierdzeniem, że chyba kupię "za biedronki"] i sprawić sobie nowe okulary. Poprzednim naprawdę należy się już zasłużona emerytura, bowiem otrzymałam je od Seniorki w ramach wyprawki dla świeżo upieczonej nauczycielki, kiedy rozpoczynałam pracę - a jestem już w zawodzie szósty rok! Notabene były to jakościowo najlepsze bryle, jakie kiedykolwiek miałam, bo szkła [a w zasadzie - plastiki :)] dopiero pół roku temu lekko się porysowały. Pojechałam zatem do tego samego optyka, który co prawda do najtańszych w mieście nie należy, ale za to mam pewność, że nie sprzedadzą mi badziewia. Dziś właśnie otrzymałam smsa, że okulary na mnie czekają i tak oto siedzę sobie już w całkiem nowych, ślicznych patrzałkach.
Co ciekawe - podczas badania wzroku okazało się, że ostrość poprawiła mi się aż o jedną dioptrię. Każdy krótkowidz wie, że nie jest to częste zjawisko, więc albo należę do wąskiej grupy szczęśliwców - albo ostatnim razem źle mnie zbadano. Tak czy siak wychodzi na to, że przez kilka ostatnich lat pomykałam w za silnych brylach. Ciekawa jestem, czy przypadkiem nie od tego brały się te moje słynne zachwiania równowagi, które zwalałam na problemy z błędnikiem? Ano pożyjemy, zobaczymy. Ale byłby numer gdyby okazało się, że po zmianie okularów na słabsze będę mogła zacząć nosić buty na obcasach bez obawy, że się wywalę po kilku krokach - albo wsiąść na rower nie zachowując się przy tym, jak bym wypiła wcześniej kilka głębszych. Albo chociaż mogła swobodnie pić napoje z butelek do końca, bez obawy, że przy gwałtowniejszym przechyleniu głowy świat dookoła zacznie niepokojąco wirować.
Nowe okulary - nowa jakość życia? Fajnie by było :)
Ha, wiem, co czułaś z kroplami, to straszne uczucie, gdy się traci ostrość widzenia.
OdpowiedzUsuńCo do "piasku" - może od czasu do czasu stosuj okłady z białka z jajka ewentualnie rumianku. Mi to pomaga - to znaczy białko, bo rumianku nie stosowałam na sobie.
Oby nowe bryle jak najlepiej służyły!:)
Straszne to może nie, było nawet dość zabawnie - ale po prawdzie trwało to tylko kilka dni. Gdybym musiała stosować te krople dłużej, to pewnie inaczej bym śpiewała.
UsuńO okładach z rumianku słyszałam, ale o białku nie. Wypróbuję następnym razem. Dzięki :)
Spoko:) Mam nadzieję, że będą pomocne.
UsuńCo do kropel - ja zawsze powtarzam, że "się wiedźminię" jak mam je zapuszczone do ślepi:D
Dobre :) Pożyczam.
UsuńDobrze robia tez oklady z herbaty.
OdpowiedzUsuńJakie to dziwne, dzieki nowym okularom moc zalozyc buty na obcasach.... Nigdy o tym nie pomyslalem :)
A co do tych dioptrii, to ciesz sie. I nawet jesli nie, to uwazaj sie za szczesliwca. Mnie za kazdym razem tez idzie na plus. Siegam juz prawie +4, a to duzo.
Odbiegajac od tematu, ale a propos herbaty i Twojej profesji (tak mi sie przypomnialo).
Kilka ladnych lat temu moja kolezanka zlecila malzonkowi pomoc dziecieciu przy odrabianiu lekcji z jezyka polskiego. Miedzy innymi bylo to sprawdzenie pod katem poprawnosci ortograficznej jakiegos wypracowania.
Kilka ladnych chwil pozniej kolezanka zrobila kontrole owego wypracowania i z przerazeniem odkryla slowo CHERBATA.
Natychmiast zaczela robic wyrzuty malzonkowi, jak mogl przepuscic takiego ''byka'', na co on spokojnie odpowiedzial - NO ALE TA JEST Z CUKREM.
Milego dnia :)
Ja tylko słyszałam kiedyś całkiem poważne wytłumaczenie - ale to z ust ucznia - że piszemy "kóra" [tak, przez o z kreską], bo się wymienia na "kogut" :).
UsuńMy z naszymi brylami to i tak jesteśmy pikusie. Weź takiego Havranka i jego -9...
O tak, sama stosowałam herbatę - to znaczy torebki ze S(n)agi.
UsuńZnam to uczucie zmiany szkieł :) Ale to rzeczywiście dziwne, bo w przypadku krótkowzroczności to raczej wada się pogłębia, rzadkie są przypadki korekcji. I to jeszcze o jedną dioptrię- to dużo. Być może to znak,że nie jesteś pechową pacjentką i może nie będziesz miała nawrotów, czego smokowi z całego serca życzę.
OdpowiedzUsuńP.S. Się chwali nowymi oprawkami, niech fotę wrzuci. Hipcio powinien już je dawno obstrykać.
Zgłoszę Hipciowi, mam nadzieję, że rozpatrzy podanie pozytywnie :)
Usuńtaki klopot z oczkiem, a mimo to jak slicznie pani Smoczyca patrzy tu i tam! I jak slicznie kojarzy to i owo! :))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Zawsze pozostaje jeszcze drugie oczko. A skojarzenia i tak mam "oczyma duszy mojej" :) Pozdrawiam również.
Usuńw sumie... nie ma sie czym przejmowac :) I tak juz po ptokach... I jak to mowia, ''o jednym oku, byle w tym roku''. No, moze w przyszlym :)
OdpowiedzUsuńH wpadl jak sliwka. Hahahahaha :)
Pozdrawiam cieplo.
To akurat planujemy w przyszłym roku - wszystko zależy od kasy, jak zwykle... :(
UsuńPomyśl Robalku, jakie trzeba mieć porządne wnyki, żeby złapać Hipopotama :)