Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

niedziela, 11 października 2015

Kilka słów od Jej Wysokości

    Pytacie, jak się dogaduję z Siostrą?
   Ano, jakoś leci. Po prawdzie, to za wiele ona jeszcze nie mówi, coś tam popiskuje. Ale wydaje się być pojętną bestią, wyrobi się. Już ja ją nauczę... No powiedz: "Miaaau", "Mia-uuu-uuu", "Mrrrrr"... Opornie jej to idzie, ale jestem cierpliwą nauczycielką. Mówię Ci, Mała, im ładniej i przenikliwiej będziesz miauczeć, tym szybciej dostaniesz michę pełną świeżej wołowinki. Choć jeszcze lepiej, żebyś okupowała lodówkę za każdym razem, kiedy Pani pójdzie do kuchni. 
    No właśnie, w kwestii żarcia... Państwu to się chyba coś porąbało, bo wpychają w Małą wyłącznie mleko. Ja rozumiem - od czasu do czasu to sama lubię - ale tak bez przerwy...? Daliby jej coś treściwego, np. kawałek karkówki czy łopatki. Od razu by wstała, a tak to tylko leży i śpi. Za oknem jest tyle fajnych rzeczy, które bym jej chętnie pokazała. O, albo pomogłaby mi patrolować ulicę z wysokości [Państwo mówią, że uprawiam monitoring, cokolwiek to znaczy...] - to bardzo odpowiedzialne zajęcie, przydałaby się zmienniczka. Ech... Z drugiej strony skoro nie chodzi, to mi nic z miski nie wyjada.
   Wydaje mi się jednak, że mnie lubi. W każdym razie śmieje się, kiedy się nad nią nachylę. Kilka razy pozwolili mi przygładzić te jej sterczące na wszystkie strony włosy językiem. No kto to widział mieć tak nastroszone futro...? No ale rozumiem, nie tak łatwo jest polizać się po głowie. Państwo robią co mogą, tzn. co wieczór ładują Małą do niebieskiej wanny, myją, potem Pan ją czesze taką śmieszną szczotką. Ale to i tak nic nie daje, nie mija 5 minut i znów Małej sierść sterczy jak wściekła. A może ta rasa tak ma? Niemowlak Szorstkowłosy?
    No i nie powiem, nie jest samolubna. Podzieliła się ze mną posłaniem. Bo urządzili jej łoże, że ho-ho! Na szczęście nie rozpycha się i zostawiła dolną połowę. Super się tam śpi. Co prawda połowa Małej jest ciekawsza, bo wisi tam coś takiego grającego, kolorowego, co Państwo nazywają "karuzelką". W sam raz, żeby na to zapolować, ale Mała tylko się w to wpatruje. No cóż, nie wie, co dobre. Tylko nie wiedzieć czemu Państwo się denerwują, kiedy chcę to pacnąć łapą. Przecież to aż się prosi, takie wiszące i kręcące się dookoła...
    Mała dostała dwa puchate zwierzątka - stateczna Pani Misiowa i młodziutki Pan Lew. Ale w ogóle się nimi nie interesuje, więc Państwo posadzili je w mojej części łóżka. Fajne z nich przytulaki, zwłaszcza Pan Lew jest w moim typie. Spędziliśmy kilka nocy na poważnych rozmowach, aż w końcu namówiłam go, żeby odwiedził mnie w moim pudełku. Tam możemy być sami, przyzwoitka nam nie potrzebna...
    Zobaczymy, co będzie dalej. Na szczęście rzadko Mała robi hałas, choć wtedy to ratuj się kto może, bo jest gorsza, niż ten potwór Odkurzacz. 
    Ooo, znów się obudziła - w dodatku coś od niej zalatuje... No tak, muszą ją jak najszybciej nauczyć korzystać z kuwety. Tylko nie mojej! Teren prywatny!



3 komentarze:

  1. No proszę, proszę, Pumiszcze zadebiutowało na blogu! Padłam. Niemowlak Szorstkowłosy :). Dobrze, że się dogadują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pumisko pozazdrościło Oskarowi, który ma coraz większy wkład w Twojego bloga :)

      Usuń
  2. No, się rozpanoszyło kocisko ;)

    OdpowiedzUsuń