Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

niedziela, 16 sierpnia 2015

Miss Wszechświata i Okolic


    Wahałam się, Drogi Czytelniku, długo, czy zamieszczać tu jakikolwiek materiał wizualny dotyczący Hipcioliny. Z jednej strony - na tym blogu nie ma ani pół zdjęcia mojego czy Hipa, więc niby dlaczego miałyby być nasza córka? Z drugiej jednak - wizerunkiem Pumiska katuję Was ile wlezie, bo przecież na świecie jest "milijon" czarnych kotów, więc same fotki bez nazwiska właściciela nie umożliwiają jej identyfikacji. Podobnie z Hipcioliną - to noworodek, skończyła ledwo dwa tygodnie i nie ma jeszcze ustalonych rysów twarzy. Jej pyszczek zmieni się jeszcze wiele razy, zresztą, już teraz wygląda inaczej, niż bezpośrednio po urodzeniu. To wszystko - mimo niezaprzeczalnej urody :) - czyni ją podobną do "statystycznego niemowlęcia", więc znów bez podania imienia czy danych rodziców nie pozwoli na jej namierzenie.
    Zdecydowałam więc, że pochwalę się, jakie to piękne dziecko udało nam się z Hipem wyprodukować [co dalej pozostaje dla nas zagadką :)]. Będzie to pierwszy i ostatni post z jej wizerunkiem. Przemawia tu oczywiście przeze mnie próżność matki :) Mówcie co chcecie - naprawdę nie mogę się na nią napatrzeć i wyjść z podziwu, że jest taka ładna, foremna i zgrabna. Nota bene fizycznie rozwija się błyskawicznie i nawet położna środowiskowa mówi, że mała wygląda na dwumiesięczne dziecko, a nie na noworodka. Opanowała już też pierwszą ważną umiejętność - zaczęła swobodnie kręcić głową gdzieś tak około 7 doby życia.
    Aha, jeszcze jedna sprawa. Na potrzeby bloga będę ją od teraz nazywała Myszą. Nazwałam ją tak od ubranka z myszką, w które chętnie ją ubieram - i to mimo (o zgrozo!) barwy różowej - bo się bardzo wygodnie zapina po bokach i nie trzeba dziecka stresować wciąganiem bodziaka przez głowę.
    No dobrze, dość gadania. Patrzcie i podziwiajcie :)


Tu nie ma jeszcze nawet doby. Ta brzydka skarpetka na ręce zakrywa wenflon, bo Mysza musiała przez 5 dni brać antybiotyki dożylnie w szpitalu. Nota bene mała natychmiast opanowała sztukę zdejmowania tej skarpetki, więc trzeba było non stop to sprawdzać i jej znowu zakładać :)
Dodaj napis

Jej pierwsze w życiu solarium... Na szczęście lampa jest przenośna, więc nie musieli jej zabierać do osobnej sali z inkubatorami i cały czas była na ze mną. Nie mogła mnie widzieć, ale przynajmniej słyszała.

Zieeef... To kiedy będzie mleko?
Ulubione zdjęcie Hipka wykonane przez Seniorkę.


A tu akuraty nie śpię i obmyślam plan zagłady świata :)

Spanie synchroniczne.
UPDATE



No i oczywiście - w firmowym, myszym ubranku :)

6 komentarzy:

  1. no i prosze, mozna trzymac Mysze z kotem :) nawet sie chyba rymlo :) Rzeczywiscie Mysza jest piekna. To, ze Ci poszlo w instynkt macierzynski, to tylko wyjdzie na plus i Tobie i calej reszcie. Zreszta tak powinno byc. Piekne zdjecia (zwlaszcza to ''zamyslenie'' :) podoba mi sie bardzo bardzo.
    Powodzenia w wypelnianiu obowiazkowrodzicielskich. I oby Mysza byla podobna do Ciebie z charakteru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojęcie "instynktu macierzyńskiego" to jest akurat coś, w co ja nie bardzo wierzę :) Myślę, że podejście do dzieci do kwestia uwarunkowana kulturowo, ale to temat na dłuższą dyskusję. Jak zwał zresztą, tak zwał. W moim przypadku po pierwsze jestem za Myszę odpowiedzialna, bo jest zależna w 100% ode mnie, a po drugie po prostu ją kocham. Miłość to miłość, przecież nikt nie mówi np. o instynkcie miłości do męża, matki czy brata.
      Co do charakteru - a wypluj to słowo. Przecież ja mam potworny charakter, dlatego żem Smoczyca.

      Usuń
  2. Pierwsza! Znaczy babcia...znaczy Seniorka :) Ja tak skromnie dodam, że kilka noworodków w życiu widziałam, ale tak pięknego, madrego, grzecznego i słodkiego dziecka jeszcze nie... Nie ma wątpliwości, że piszę to c a ł k o w i c i e o b i e k t y w n i e, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wredny Robal Cię ubiegł :)
      Z własną matką polemizować nie zamierzam, więc skoro Babcia obiektywnie stwierdza, co powyżej, to pozostaje mi pokornie przytaknąć :)

      Usuń
  3. Robala tą drogą pozdrawiam i bez żalu oddaję Mu zasłużone pierwszeństwo.
    No...na blogu oczywiście... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No nie mogę się napatrzeć na to Wasze Cudo! Jakie ona ma włosy! Pierwszy raz widzę noworodka z taką czupryną! Piękna jest.

    OdpowiedzUsuń