Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

środa, 12 listopada 2014

Małpie wiadomości

    Zadziora odbyła dziś rozmowę z Wicedyrą, choć właściwie był to raczej krótki komunikat tej drugiej. Otóż poinformowano uczennicę, że - cytując moją zwierzchniczkę - "ta szkoła to nie zakład karny, więc nie masz obowiązku tu przebywać". A zatem albo się Karolina dostosuje do panujących tu norm, albo niech nie zawraca gitary i odbierze dokumenty. A jeśli sama tego nie zrobi, to i tak wcześniej czy później wyleci z powodów dyscyplinarnych. Jest pełnoletnia, nie ma więc już obowiązku szkolnego.
    Dziewczę na początku trochę się stawiało, ale nie bardzo długo - w końcu takich kozaków, którzy by usiłowali wdawać się w dyskusje z dyrektorem, jest mimo wszystko nawet w Zoo niewielu. Potem miałam z klasą godzinę wychowawczą, na której Karolina po prostu się nie odzywała. Z języka polskiego, który był następny, zwiała. Przypuszczam, że woli mieć wagary, niż być na lekcji, znów nic nie robić i narazić się na scysję ze mną. Jej wybór, płakać nie będę :) Jeśli przegnie z niechodzeniem, to jej wlepię enkaela i po sprawie.
    A tak nawiasem mówiąc - może zastanawia Was fakt, co w ogóle Zadziora u nas robi, skoro nie musi uczęszczać do szkoły, a nauka jej kompletnie nie interesuje? Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to jak zwykle chodzi o pieniądze. Przebywała kilka lat w zakładach zamkniętych, a ostatnio w jakimś domu wychowawczym dla dziewcząt. Wyszła z niego po skończeniu 18 lat i pobiera teraz zasiłek "na usamodzielnienie się" - ale warunkiem jego otrzymywania jest posiadanie statusu ucznia... No i sprawa jasna. Kolejny degenerat ciągnący socjal z kieszeni uczciwych podatników. Pan płaci, pani płaci, społeczeństwo płaci.

    Mam za to najnowsze wieści o Młodej Gniewnej. Była u nas ostatnio z córeczką, a także swoją mamą i młodszą siostrą. Otóż siostra jest w rocznikowo pierwszej klasie gimnazjum. Do szkoły rejonowej pochodziła jednak ledwo kilka tygodni, po czym stwierdziła, że ma w d*** i chce, żeby ją przenieść do nas... A jak najlepiej trafić do Zoo? Ano trzeba zacząć sprawiać kłopoty, zatem Gniewna Juniorka przestała w ogóle chodzić do szkoły kombinując, że za wagary najszybciej ją wywalą.
    Pedagożyca z Wicedyrą miały twardy orzech do zgryzienia, bowiem - zgodnie z regulaminem szkoły - przyjmujemy dzieciaki które mają co najmniej rok w plecy oraz orzeczenie z poradni psychologicznej. Tymczasem Gniewna Juniorka nie ma ani tego, ani tego, bo jeszcze nie zdążyła narozrabiać. Ma dopiero 13 lat, więc byłaby najmłodszą małpką w Zoo. Pojawia się pytanie - czy nagiąć przepisy i zapisać ją mimo to, czy czekać, aż spełni warunki i narobi sobie kłopotów, czyli zawali rok albo np. kogoś pobije? Wiceszefowa ostatecznie podjęła decyzję o przyjęciu Gniewnej Juniorki do pierwszej klasy, choć nie mam pojęcia, jak to załatwiono formalnie. Tym sposobem dziewczę jest czwartą z rodzeństwa, które u nas wylądowało, choć pierwszą, która zrobiła to na własne żądanie.
    Natomiast co u samej Sylwii? Ano niestety nie najlepiej. Miałam rację nie wierząc w garbate aniołki, czyli w to, że 30-letni facet, który zrobił dziecko 17-latce, może mieć wobec niej uczciwe zamiary - bo oczywiście już się na nią wypiął [jak to obrazowo określiła sama zainteresowana: "zaczął lecieć w ch***"]. Młoda Gniewna zatem podała go o alimenty, które pewnie dostanie, sprawa jest w toku. Póki co jednak musi zasuwać jak popierniczona, bo przecież dziecko kosztuje... Nie chodzi więc na razie do szkoły, tylko pracuje w nocnym sklepie, a w dzień trochę odsypia, a potem zajmuje się córeczką. Widać było, że dziewczynie ciężko - blada, podkrążone oczy... Mała na szczęście wygląda na zadbaną i szczęśliwą - właśnie uczy się chodzić, podała jedną łąpkę Sylwii, jedną mnie i tak sobie chwilkę spacerowałyśmy.
    Tak mi szkoda tej dziewczyny. Mam nadzieję, że szybko dostanie alimenty i trochę odetchnie.

6 komentarzy:

  1. kuuurczę, mi też się szkoda zrobiło...co za życie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano. Jedyny plus, że jak odchowa dziecko, to będzie ciągle jeszcze bardzo młoda. Chyba, że wpadnie po raz kolejny ;/

      Usuń
  2. A jej córeczka powieli zapewne życiowy schemat mamy i za paręnaście lat będziesz mieć w Zoo kolejną małpkę z tej rodziny :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę dokładnie tak samo. I - zważywszy na to, że mam pracować do 67 roku życia - to mam szansę nawet na to, by być jej wychowawczynią :)

      Usuń
  3. Robi się moda na ZOO :-)))
    Niedługo całe klany będą chciały tam chodzić,
    a wszystko przez Ciebie...
    Nioooooo przecież przez kogoś musi być :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mamy już w szkole kilka takich "rodzin" - tzn. że po kolei rodzeństwa do nas trafiają. Niestety, oznacza to tylko tyle, że jak rodzina jest niewydolna wychowawczo, to na całego i że prędzej czy później wszystkie dzieciaki pakują się w takie kłopoty, że muszą u nas wylądować.
      Tak w ogóle to Sylwii został jeszcze jeden młodszy brat, teraz jest w 6 klasie podstawówki...

      Usuń