A gdzie to się obywatelka Smoczyca podziewa tyle czasu, hę?!
Ano tam gdzie zwykle, ino od jakichś dwóch tygodni rzadko trafia się jej całkiem wolne popołudnie, które mogłaby z głową nieobciążoną rozmaitymi obowiązkami przeznaczyć na beztroskie pisanie posta. Oto bowiem, Panie i Panowie, do Zoo nadciąga kataklizm w postaci Ewaluacji Zewnętrznej.
Co to za stwór? Pochodzi on z posępnej, mrocznej krainy zwanej Kuratorium. Nawiedza podległe sobie szkoły raz na kilka lat, domagając się danin w postaci dzienników lekcyjnych, arkuszy ocen oraz wszelkiej dostępnej dokumentacji. Rozkłada swoje nienasycone cielsko o trzech głowach [po jednej dla każdego członka komisji nadzorującej...], lokując się w Sali Tronowej nękanej placówki oświatowej [w tej roli - gabinet Głównej Szefowej] i domagając się codziennej porcji papierów, które przegląda i drobiazgowo analizuje, wydając przy tym pomruki aprobarty bądź niezadowolenia. Może zajrzeć w każdą mysią dziurę i szparę między deskami w podłodze [co z tego, że w Zoo mamy linoleum...?] oraz wziąć na przesłuchanie każdego pracownika szkoły, wyszukanymi torturami wymuszając najbardziej kompromitujące zeznania.
No dobra, żarty żartami, ale co nas właściwie w tym Zoo czeka? Ano nalot trzech osób z kuratorium, które w ramach Ewaluacji Zewnętrznej będą u nas siedziały w grudniu przez bite dwa tygodnie. A że ostatnią tak drobiazgową kontrolę przeprowadzono w szkole dobre 6 lat temu, to pewnie ktoś tam na górze uznał, że nadeszła na nas pora. Ponieważ przez taki szmat czasu muszą się czymś zająć, będą więc analizować wszelkie możliwe dokumenty, hospitować zajęcia z uczniami, a także przeprowadzać całą masę ankiet skierowanych do nauczycieli, niepedagogicznych pracowników szkoły [panie woźne, konserwator...] oraz do młodzieży. Ten ostatni punkt wydaje mi się szczególnie zabawny, bo już widzę nasze kochane małpki wypełniające kwestionariusze, przygotowane w dobrej wierze w kuratorium przez metodyków, którzy niestety nie mają bladego pojęcia, na czym polega nauka w takiej szkole, jak Zoo. Jestem przekonana, że część uczniów zobi sobie z tych ankiet jaja i na to zdaje się nie mamy większego wpływu. Mamy na szczęście jednak wgląd w teksty owych kwestionariuszy już teraz, tak więc zadaniem wychowawców jest obecnie zaznajomić swoich podopiecznych w trakcie godzin wychowawczych z pytaniami, które się tam pojawią. Po co? Aby nie zgłupieli, kiedy wizytatorzy im to podsuną pod nos w grudniu. Te dzieciaki mają poważne trudności w czytaniu ze zrozumieniem, a połowy "mądrych słów" najzwyczajniej w świecie mogą nie zrozumieć. Trzeba więc im to przetłumaczyć z polskiego na małpie narzecze.
To jeszcze jednak nie koniec przewidzianych atrakcji. Otóż co roku każda szkoła przeprowadza taką małą [hie, hie, hie...] Ewaluację Wewnętrzną na wyznaczony przez dyrekcję temat. Pamiętacie może, jak kiedyś zżymałam się na badanie jakości współpracy nauczycieli z rodzicami i na związane z tym ankiety, które musiałam przeprowadzić i opracować? Normalnie taka ewaluacja trwa cały rok szkolny, jest więc sporo czasu, by wszystko przemyśleć i zbadać, a w maju opracować wnioski, które potem prezentuje się na plenarnej Radzie Pedagogicznej pod koniec czerwca. Jednak w związku z nalotem wizytatorzy zażyczyli sobie, abyśmy przewidzianą na ten rok szkolny Ewaluację Wewnętrzną zamknęli do końca listopada [sic!], aby oni mogli ją podczas swojego pobytu skontrolować. Macie pojęcie? Coś, na co powinniśmy mieć ponad pół roku, mamy zrobić w przeciągu miesiąca! Nikogo w kuratorium jednak nie obchodzi absurdalność podobnego wymogu oraz to, że siłą rzeczy po prostu nie da się tego dobrze przeprowadzić w takich warunkach. Ma być zrobione - i już.
Odkąd więc upewniliśmy się, że racjonalne argumety nic a nic tych na górze nie obchodzą i Ewaluacja Wewnętrzna ma być po prostu zrobiona, to w Zoo nastąpił istny "szał pał". Wszyscy latają jak popierniczeni, ankietują kogo się da, piszą jakieś bzdurne, ale mądrze brzmiące analizy - po to tylko, aby coś było. Każda komisja przedmiotowa ma jakiś obszar do zbadania, a że ja jestem w tym roku przewodniczącą Komisji Humanistycznej, to muszę niestety robić za żandarma [czego totalnie nie znoszę] i gonić dziewczyny, żeby się wyrabiały z terminami. Mamy przeprowadzić ewaluację na temat: "Procesy edukacyjne są zorganizowane w sposób sprzyjający uczeniu się". Fajne masło maślane, nie? Żeby było jeszcze przyjemniej, to na owo coś składa się 12 szczegółowych podpunktów i do każdego z nich musi być zrobiona analiza zakończona arcymądrymi wnioskami. Każda z nas dostała po dwa podpunkty - przypominam, że normalnie miałybyśmy czas na ich opracowanie do późnej wiosny, a tu kazano nam się z tym uporać do końca listopada. No palce lizać i obgryzać...
Nie dziw mi się zatem, Drogi Czytelniku, że dawno już nic nie zamieszczałam na blogu. Naprawdę mam od cholery roboty. Cały zeszły tydzień przeprowadzałam ankiety na temat metod nauczania stosowanych przez nauczycieli w Zoo, które od wczoraj analizowałam i przekuwałam na w miarę sensowny raport, ozdobiony kolorowymi wykresami sporządzonymi w Excelu [aby wszystkie te pierdoły wyglądały bardziej poważnie i naukowo]. Dziś skończyłam ten fragment nikomu niepotrzebnej i bezsensownej roboty, dlatego mam czas aby usiąść i się Wam wyżalić. Został mi wobec tego jeszcze drugi punkt ewaluacyjny dotyczący ścieżek międzyprzedmiotowych [nauczyciele czytający tego bloga wiedzą, o co chodzi - a reszcie z Was oszczędzę wykładu]. A potem już tylko dopilnować, by każda z dziewczyn z mojej komisji oddała swoje sprawozdanie na czas, zebrać wnioski ogólne i zanieść Głównej Szefowej.
A to wszystko jeszcze przed nalotem strasznego potwora z Kuratorium. Wtedy to się dopiero zacznie zabawa...
Ale Wam dają do wiwatu przed końcem roku. Dużo energii życzę, żeby do końca starczyło :)
OdpowiedzUsuńGłupia, nikomu niepotrzebna robota. Zamiast zajmować się problemami uczniów, to musimy produkować stosy makulatury...
Usuńtak jest wszędzie, biurokracja jest dobijająca. ech, życie.
Usuńo matko, szczerze współczuję i życzę powodzenia choć jeżeli chodzi o kuratorium to powinno się w sumię bardziej chyba życzyć szczęścia...
OdpowiedzUsuńWiadomo, że skoro już przychodzą na kontrolę, to muszą coś znaleźć - za to im płacą...
Usuń