Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

wtorek, 12 listopada 2013

Cuda się czasem zdarzają

    Dziś będzie krótko, bo dalej jestem zalatana i zmęczona - ale mam tak cudowną wiadomość, że po prostu nie mogę się nią nie podzielić z moimi kochanymi Czytelnikami.
    A zatem, Panie i Panowie [tu nastąpiły werble]:

ARTUR ODEBRAŁ DZIŚ DOKUMENTY!!! 

    Powiadomiła mnie o tym skretarka, a ja tak się ucieszyłam, że rzuciłam jej się na szyję, wycałowałam Bogu ducha winną kobietę i oświadczyłam, że ją kocham :) Żałujcie, że nie widzieliście jej miny - a nadmienię, że nie należę do zbyt wylewnych osób, które obściskują bliźnich przy byle okazji...
    Jeśli ktoś z Was chce sobie odświeżyć pamięć, kto zacz ten Artur i skąd mój wybuch radości, to odsyłam do posta nr 1 oraz posta nr 2.
    Przebierałam łapkami, żeby tylko się go jak najszybciej pozbyć, ale takie rozwiązanie, że sam odebrał dokumenty, jest rzecz jasna najlepsze z punktu widzenia szkoły, bo oszczędza mnóstwo roboty z przeprowadzeniem procedury usunięcia. Poza tym w takim układzie nie ma ryzyka, że się delikwent odwoła do kuratorium, a ci w swojej głupocie przyznają mu rację i nakażą powtórne przyjęcie do grona uczniów. A tak sprawa jest czysta - w końcu to nie my go wyrzuciliśmy, sam zrezygnował...
    No dobrze dobrze, ale co się takiego stało, że Pan Wrzód zdecydował się na taki desperacki krok? Otóż w piątek na praktykach okradł swojego pracodawcę - facet zadzwonił do szkoły jeszcze tego samego dnia [tylko mnie już nie było w szkole] i poinformował nas o tym fakcie z jednoczesnym zgłoszeniem, że ma się rozumieć rozwiązuje z Arturem umowę w trybie natychmiastowym. Sprawa jest naturalnie w toku, a biorąc pod uwagę, że Pan Wrzód ma już jeden wyrok więzienia w zawieszeniu, to pewnie długo już na wolności nie posiedzi. Oczywiście dla nas byłoby to jak najbardziej wystarczającym powodem, by wszcząć procedurę skreślenia ucznia z powodów dyscyplinarnych, jednak Artur najwidoczniej uznał, że jeśli sam odbierze dokumenty, to będzie to lepiej wyglądało w papierach. Rozumiecie - niby to nie my się go pozbyliśmy, tylko on dobrowolnie zrezygnował.
    Jak zwał, tak zwał, krzyż mu na drogę. Ważne, że się klienta pozbyliśmy i że nie stanowi już zagrożenia dla reszty Muppeciątek. 

14 komentarzy:

  1. nooooo, to fajosko! Cieszę się razem z Tobą zalatana Smoczyco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anio jest powód do świętowania :)

      Usuń
    2. no to chlup! niech toast szczęśliwy będzie wzniesiony, kubkiem kakao uczcijmy to i zagryźmy żelkami :)

      Usuń
    3. Też tak uwielbiasz żelki, jak ja? Odkąd odkryliśmy z Hipek tanie i dobre [co podkreślam] żelki z Lidla, to wpierniczam je kilogramami...

      Usuń
    4. wiem, widziałam na własne oczy :) ja tam żelek nie jem, ale wiem, że Wy lubicie, ja zamiast żelka uraczę się czekoladką :)

      Usuń
    5. A też może być - z braku żelków :)

      Usuń
  2. Przypomniałam sobie Twoje wpisy o wrzodzie i dziwię się, że nie udusiłaś ze szczęścia Waszej sekretarki :-DD
    A do domu wracałaś krokiem tanecznym? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemalże :) Morda mi się śmiała jak głupia i śpiewałam sobie pod nosem. Pewnie wyglądałam, jak bym się świeżo zakochała.

      Usuń
  3. Przyklaskuję Twojej radości na oba skrzydła, gdyż historii Pana Wrzoda użyłam pedagogicznie na własenem, jeszcze szkolenem dzieciu coby jej unaocznic, że tak źle nie ma. No i się wczułam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była taka lekka terapia wstrząsowa w takim razie. Dość jaskrawy przykład :) Bo nikomu nie życzę, by miał takiego "kolegę" w klasie...
      Dzięki!

      Usuń
  4. Musiał być jaskrawy, bo z mego dziecia maruda przeokropna (ma to po mamie;) a szkołę musiała zmienić na rok przed maturą i wyjątkowo źle to znosi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wreszcie, a tak sobie ostatnio myslalam czy go wyrzuciliscie. A tu prosze taka niespodzianka :)

    OdpowiedzUsuń