Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

piątek, 23 sierpnia 2013

Melduję się

    Co takiego robi Dragonella, skoro milczy już od prawie dwóch tygodni? Szczerze powiedziawszy, to nic szczególnego - i to właśnie jest powód, dla którego nie mieliście dawno ode mnie żadnego posta.
    Byłam kilka dni na "łonie rodziny", czyli z wizytą u mojego Taty. Po powrocie myślałam, że mnie znów zawalą zajęcia z obcokrajowcami, ale okazało się, że na środek sierpnia było zbyt mało chętnych, by godzin wystarczyło i dla mnie. Z jednej strony - szkoda kasy, ale z drugiej przynajmniej miałam naprawdę możliwość złapania trochę oddechu i zaznania kilku dni spod znaku "Dziś nic nie muszę". Poobijałam się więc leniwie po Pomarańczowej Jaskini, czytając wakacyjną lekturę autorstwa ulubionego smoczego zabijacza czasu, czyli Stephena Kinga (odświeżam "Cmętaż zwieżąt"). Dałam się także zarazić gorączce "Gry o Tron", choć długo broniłam się przed obejrzeniem chociażby jednego odcinka. Tjaaa... Skończyło się to tak, że wciągnęłam już wszystkie trzy sezony :) Dobrze, że dopadło mnie to w trakcie wolnego, bo inaczej moje poczucie obowiązkowości musiałoby stoczyć zaciekłą walkę z chęcią zarwania nocy, żeby dajmy na to dowiedzieć się, czy Tyrion zginął podczas oblężenia miasta, czy jednak nie. No to teraz - w oczekiwaniu na sezon 4 - nie pozostaje mi nic innego, jak tylko skombinować książkę :)
    Wolne powoli mi się kończy. Z urlopu zdążył wrócić już Drybek, więc przynajmniej na tym polu odzyskałam dawną rutynę. A w przyszłym tygodniu zaczyna się już dla mnie szkoła. W poniedziałek mam się stawić w Zoo o 10 rano, bo Główna zarządziła zebranie przewodniczących komisji przedmiotowych, a w tym roku szkolnym ubrano mnie w dowodzenie humanistami. We wtorek za to zacznie się już moja ulubiona zabawa, czyli egzaminy poprawkowe. Zestawy z pytaniami już przygotowałam, leżą sobie grzecznie wydrukowane w teczce i czekają na skazańców. Rzecz jasna jeśli w trakcie egzaminowania usłyszę jakieś dorodne, "yntelygentne" kwiatki, to z radością się nimi z Wami podzielę, ale tym razem wyjątkowo emocji przewiduję tyle, ile podczas gry w korespondencyjne szachy. Wstawiłam gały trzem delikwentom, przy czym wszyscy trzej jeśli nawet obleją egzamin, to mają prawo przejść z tą jedną jedynką warunkowo do następnej klasy. Po co w takim razie ta cała szopka? Dobre pytanie, ale przecież to nie ja uchwalałam to kretyńskie prawo. Dla zasady zatem i żeby zachować twarz. Nie mogłam im - z różnych powodów - wlepić enkaeli, a postawienie im dla świętego spokoju dopalaczy za nic byłoby w moim odczuciu napluciem w twarz tym małpkom, które uczciwie na swoje dwójki zapracowały.
    Jak sami zatem widzicie, nic ciekawego się u mnie nie dzieje. Fajny stan, który nie potrwa już długo.

5 komentarzy:

  1. Książek tego typu nie czytałam jakoś nie trafiłam :-)))
    Ale na urlopie człowiek czyta różne :-)
    O, szkoła się zbliża , będę czytać ,
    będę czytać "kwiatki" bardzo chętnie :-))))
    Miłego weekendu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Kinga został mi sentyment z czasów licealnych. Ten pisarz do dobry rzemieślnik - wie, jak budować napięcie, stworzyć ciekawe postacie, jego styl nie jest przerostem formy nad treścią. Dobre do poczytania dla relaksu, choć oczywiście książka książce nierówna [a trochę ich napisał]. Akurat "Cmętaż..." jest lekko horrorowaty, co nie każdy strawi.

      A ja Tobie - zwierzakom - życzę jak najszybszego uporania się z remontem :)

      Usuń
  2. Jeszcze troche i znowu bedziesz miala wesolo :D

    OdpowiedzUsuń