Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

poniedziałek, 4 maja 2015

Fajna pieczeń

    Dziś o jedzonku.
    Na Wielkanoc wyszperałam i wypróbowałam bardzo fajny przepis na pieczeń z wieprzowiny. Fajność polega i na smaku, i na prostocie przyrządzania. Wychodzi klasyczne pieczone mięso - dobre zarówno jako danie obiadowe, jak i na zimno w ramach wędliny do kanapek. Robiłam już toto dwa razy i w obu przypadkach znikło błyskawicznie. A zapewniam,  że Hipek jest bardzo wymagającym i ostrym recenzentem, jeśli chodzi o wszelkie potrawy mięsne.


WIEPRZOWINA W RĘKAWIE

Ok. 1 kg schabu bez kości albo szynki wieprzowej
Przyprawy do marynaty:
- płaska łyżeczka soli
- po płaskiej łyżce oregano, tymianku, majeranku i słodkiej papryki
- 3 łyżki oleju 
- 3-4 ząbki czosnku
poza tym:
dwie kostki bulionu warzywnego lub mięsnego
śmietana i mąka (opcjonalnie do sosu)

   Przyprawy oraz wyciśnięty przez praskę czosnek wymieszać z olejem i natrzeć tym mięso. Odstawić w miseczce minimum na 6-7 godzin [akurat na noc].




    Kiedy się przegryzie, rozpuścić kostki bulionowe w niepełnym kubku gorącej wody. Włożyć mięso do rękawa, zalać bulionem i zawiązać. Rękaw do pieczenia ponacinać, żeby nie wystrzelił w piekarniku. Całość włożyłam jeszcze do żaroodpornego naczynia, ale to dla własnej wygody [łatwiej tym potem operować].




    Piec około godziny w temperaturze 200 stopni. No i już :) Po wyjęciu mięsa można gorący bulion z rękawa wykorzystać jako świetny sos do tej pieczeni - wystarczy zlać do garnuszka i zagęścić śmietaną i mąką.
    Tak, jak pisałam - pieczeń świetnie sprawdza się i na gorąco, i na zimno. Nie jest ostra, ale bardzo ziołowa i aromatyczna. Mam nadzieję, że będzie Wam tak smakować, jak Hipkowi :)




8 komentarzy:

  1. No ja niestety nie moge, czerwone miesko tylko raz w miesiacu a jutro akurat ma byc bigosik :P, a wlasciwie odrobina bigosu z kluskami ziemniaczanymi. Proponuje Ci, zebys ponakluwala mieso kiedy sobie tak lezy w zalewie. To byl patent Niedzwiedzia. Miesko jest bardziej aromatyczne w srodku i bardziej soczyste. A takie ''pol lyzeczki'' czegokolwiek to jak mawial Gienias ''o dupe potluc''. Ja tam do mojego pasztetu z soczewiczy sypie karsciami przyprawy :) Ale schabik taki jednak za mna jeszce chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważ, Robalku, że to są proporcje na kilogram mięsa, czyli wcale nie tak dużo. Gdybyś dał więcej przypraw, to by było niezjadliwe i zdominowałoby smak mięsa. I z soczewicą jest inna kwestia, bo ona sama w sobie jest lekko mdła, więc należy ją odpowiednio ożywić. Rozmawiasz w końcu z eks-wegetarianką :)

      Usuń
    2. Ja od miesiaca jem soczewice czy ciecierzyce, i robie to tylko ze wzgledow zdrowotnych. To, ze mi smakuje, to inna sprawa. Jutro odrobina bigosu i w tym tygodniu pizza z odrobina kielbasy... I wyskoki ''zywieniowe'' przewidziane na maj zostana wyczerpane :) A skad mi te ''karscie'' tam u gory wyszly to nie wiem HAHAHAHAHAHA!

      Usuń
    3. Soczewica to fajny "zapychacz i wypełniacz", a cieciorkę to wcinam z puszki w ramach deseru. No i mam kumla-Żyda, ten jak zrobi humus, to klękajcie narody :)
      A "krasice" - no palce Ci się omsknęły na klawiaturze, wielkie mi co :) Każdemu się zdarza.

      Usuń
  2. Pycha, lubię takie pieczenie z wieprzowiny :-)
    Przy okazji wypróbuję...

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że już lepiej u Ciebie!

    A nie cieszę się, bo kurczę, staram się nie jeść mięsa. A tu proszę - taka pyszna pieczeń. Ach...

    OdpowiedzUsuń