Hipciolina rośnie, jak na córkę Smoka i Hipopotama przystało - a to oznacza, że jest WIELKA. Według ostatnich badań wielkością wyprzedza swój rzeczywisty wiek rozwojowy o 3 tygodnie. Nota bene ja sama od początku ciąży przytyłam ledwie 5,5 kg, a to już siódmy miesiąc. Czyli to mała się obżera, a nie ja. Tyle tylko, że ostatnio mam fazę na mleko, bo dziennie mi idzie około litra :)
Ma to niestety jeden skutek uboczny: skubana przy swoich gabarytach musi na coś uciskać. Wcześniej była nerka [co, jak pamiętacie, skończyło się szpitalem], a teraz upodobała sobie jakieś nerwy w okolicy krzyżowej. W rezultacie z bólu trudno mi się poruszać, czyli ćwiczę chód pingwina na lądzie. I jak się pewnie domyślacie, nie bardzo można coś z tym zrobić, a tylko liczyć na to, że się dziecina przesunie. Kilka dni jeszcze kuśtykałam z tym czymś do szkoły, ale teraz znów wylądowałam na zwolnieniu, na razie tygodniowym. Mam nadzieję, że to wystarczy, bo w końcu koniec roku się zbliża - małpki się aktywizują, przyłażą i próbują ratować swoje ogonki przed groźbą powtarzania klasy. Przez ostatnie dwa tygodnie robiłam swoim uczniom tyle sprawdzianów i kart pracy, ile się tylko dało, tłumacząc delikwentom, żeby korzystali z tego, że jestem, nie wagarowali, tylko łapali oceny na potęgę. Nie można bowiem przewidzieć, kiedy mnie znowu wetnie, a potem będzie płacz i nerwówka, bo nie mam ich z czego sklasyfikować. Do części małpiątek dotarło - a do części niestety nie. Już przewiduję kłopoty w trzeciej zawodówce, bo jest tam trzech beztroskich kretynów, którzy nie pojawiali się na zajęciach praktycznie cały semestr i nie mają w związku z czym żadnych ocen. A jak znam życie, to trzeba będzie coś wymyślić, żeby ich puścić, bo to ostatnia klasa zawodówki, więc niech zdadzą egzamin praktyczny, zdobędą uprawnienia zawodowe i idą w pierona. Choć prawdę mówiąc znając ich poziom umysłowy oraz lekceważące podejście do wszelkich obowiązków, to nie Boh broni nas przed takimi "fachowcami"... Z polskiego natomiast pewnie będą zdawali jakieś egzaminy klasyfikacyjne, no bo co mam innego wymyślić? W tym roku i tak będę pewnie puszczała kogo się tylko da, bo zdaję sobie sprawę, że "moi" poprawkowicze i nieklasyfikowani spadną na głowy innych polonistek - ja mogę przygotować pytania, ale pewnie w komisji egzaminacyjnej już nie dam rady zasiąść. Nie będę więc świnią i postaram się dołożyć koleżankom po fachu jak najmniej roboty.
Na koniec mała anegdotka. Jak co roku na przełomie kwietnia i maja przyjmujemy do Zoo co najmniej kilka nowych małpek, które zmieniając w ostatniej chwili szkołę próbują w ten sposób uratować rok. Irenka [moja ulubiona matematyczka] opowiadała o pierwszej lekcji nowego ucznia w drugiej gimnazjum. Mieli podwójną matematykę, przez pierwsze zajęcia dała więc mu spokój, ale po dzwonku kazała chłopakowi przyjść do tablicy. Dyktuje mu zadanie, delikwent wypisuje grzecznie "dane" i "szukane", zapisuje wzór i coś tam próbuje dziabdziać. W klasie początkowo cisza, a potem rozległy się głosy:
- Psze pani, ale on tu do nas nie pasuje... Chociaż pochodzi ze dwa tygodnie, to i będzie taki, jak my...
Hipciolina rulez! Ma dziewczyna charakterek! A poza tym co ty myslisz, ze ona te swoje ostatnie miesiace na stojaco bedzie czekacm, zeby Ci zrobic przyjemnosc? Se przycupnie czasem, kiedy ja nozki bola :)
OdpowiedzUsuńWytrzymalas tyle to i dwa miesiace wytrzymasz, jakos przetrwasz. Mam nadzieje, ze godnie bedziesz znosic miano Matki Polki. A Malpki, coz, jak to Malpki... nie te, to inne. Jesli one sie nie przejmuja to i ty sie nie przejmuj. Uwazajcie na siebie wszyscy troje. Trzymajcie sie cieplo.
Ja się tak nadaję na typową Matkę Polkę, jak Ty na księdza... :P
UsuńFaktem jest, że panna rośnie naprawdę szybko, a jeszcze nie jest obrócona odpowiednio. Pani doktor daje jej czas do następnej wizyty, jeśli nie przekręci się głową w dół, to już potem nie będzie na to miejsca i będą mnie kroić. Inna sprawa, że jeśli będzie dalej tak szybko rosła, to i tak czeka mnie cesaka, bo nie każą mi rodzić smoczo-hipciowego King Konga naturalnie... A posturę ma po kim dziedziczyć, i mamusia, i tatuś do chucherek nie należą.