Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

czwartek, 3 lipca 2014

O koci włos

    Jakieś trzy tygodnie temu, kiedy Hipek tradycyjnie odbierał mnie wieczorem ze szkoły językowej po zajęciach z Drybkiem, zamiast zwyczajowego buziaka powitał mnie pytaniem:
    - Chcemy małego kociaka?
    Ci którzy mnie choć trochę znają, potrafią sobie wyobrazić moją reakcję - a pytanie brzmiało dla mnie tak retorycznie, jak np. zaproponowanie mi porcji lodów czekoladowo-miętowych... Sprawa nie okazała się niestety aż taka prosta - no, ale po kolei.
    Wczesną wiosną natknęliśmy się na parkingu koło bloku na ogłoszenie w sprawie zaginionego kotka, a ponieważ widzieliśmy dzień wcześniej stworzonko podobne do tego na zdjęciu, to zadzwoniliśmy pod podany numer. Ostatecznie to nie był niestety ten futrzak, ale tym sposobem poznaliśmy panią Joasię, bardzo pozytywnie zakręconą kociarę, prowadzącą mini dom tymczasowy, pośredniczący w adopcji miaukaczy. No i właśnie zadzwoniła do Hipka z pytaniem, czy nie przygarnęlibyśmy malutkiego, bo ledwo dwumiesięcznego szarego kocurka, dla którego szuka domu, w którym już urzędowałby inny zwierzak. Maluch bowiem znakomicie dogaduje się z jej dwoma kotkami-rezydentkami, tyle że pani Joanna mieszka na 20 metrach, tak więc 3 koty na takiej mikroprzestrzeni to lekka przesada. Tak długo i sugestywnie przekonywała Hipka, że ten wstępnie się zgodził - a potem zaczęliśmy myśleć...
    Bo tak: owszem, rozważaliśmy wzięcie drugiego kota do towarzystwa dla Pumy, bo Jej Wysokości wyraźnie nudzi się w domu, w którym spędza jednak dziennie wiele godzin sama. Trudno jednak przewidzieć, jak zareagowałaby na konkurencję, bo poza bardzo wczesnym dzieciństwem [tzn.nim trafiła do mnie] była rozpieszczaną jedynaczką. Możliwe oczywiście, że mały bezbronny kociak obudziłby w niej instynkty macierzyńskie - ale równie dobrze może go chcieć zagryźć jako intruza. Hipek umówił się więc z panią Joasią, że Pan Kot [takie ma bowiem robocze imię] wylądowałby najpierw na okres próbny z zastrzeżeniem, że jeśli Puma go nie zaakceptuje, to maluch wraca tam, skąd przybył. Przyznacie, że układ bardzo komfortowy - ale im bliżej było do wyznaczonego terminu, tym większe nas ogarniały wątpliwości. W pierwszym okresie musiałby ktoś [czytaj: Smok] bez przerwy być w domu - czyli żadnych, choćby krótkich wyjazdów na weekendy, a co w drugiej połowie lipca, kiedy zgodnie z wszelkim prawdopodobieństwem zaczną mi się letnie kursy dla obcokrajowców...? I czy nasze mieszkanie nie jest jednak za małe na dwa koty...?
    Ostatecznie zrezygnowaliśmy - choć wiemy, że mały dalej nie znalazł domu i czeka... Jest mi z tego powodu bardzo smutno. Racjonalnie wiem, że dodatkowy kotek to lekkie wariactwo, ale gdyby się tak jednak z Pumą dogadały...? Maluch jest naprawdę słodki i kochany. No i już miał być nasz... Ech...







UPDATE 8.VII

   Dostaliśmy maila od pani Joanny z porcją najświeższych zdjęć Pana Kota. Rośnie w tempie ekspresowym, ale nic a nic nie traci ze swojego uroku. Serce mi pęka ilekroć na niego patrzę. Dalej nie ma domu...





4 komentarze:

  1. Jakiś mieszaniec po rasowych?
    Nawet na zdjęciach ma za bardzo niebieskie oczy ?
    Szylkretka marmurkowa, no no no rzadko spotykany kolor...
    Ma odrobinę rudego ?
    Dziewczynka ?
    Takie decyzje są niestety bardzo trudne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic mi nie wiadomo o jego rodzicach. Wiem tylko, że jest przekochany i pani Joasia sama by go zatrzymała, ale naprawdę nie ma już ani odrobiny miejsca...
      Chłopczyk, zdecydowanie chłopczyk.

      Usuń
  2. Przyznam, że i mnie za serce chwycił. Gdyby nie to, że mam dziecka, kota-mizantropa i mieszkam daleko, to porwałabym go bez zastanowienia.

    Cudności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niooo... Pocieszam się cały czas, że póki co jest bezpieczny, nie chodzi głodny, krzywda mu się nie dzieje...

      Usuń